Kocham Karpacz!

Minęło sporo miesięcy od ostatniego wpisu. Pracowitych miesięcy. Lalkowo tylko trochę się działo-kupowało, sentymentalne barbiochy z początku lat 80-tych i Skipperki. Ale do rzeczy i tytułu wpisu.

Na razie mam tylko jedno takie miejsce, w którym ładuję energetyczny akumulator. To Karpacz w Karkonoszach. Jeżdżę tam odkąd pamiętam, ponieważ niedaleko – w Łomnicy za Jelenią Górą w stronę Karpacza – mieszka moja bliska rodzina. Nigdy nie zapomnę szumu rzeki-potoku Łomnicy, którego słuchałam jako dziecko i nastolatka przed zaśnięciem, ani widoku Śnieżki rano, o chodzeniu na dzikie maliny i kąpaniu się na żwirowni nie wspomnę 🙂 jednym słowem: sielanka dzieciństwa i wczesnej młodości 🙂

Nie pamiętam, ile razy wdrapałam się na Śnieżkę. Kiedyś bardzo żałowałam, że po naszej, polskiej stronie nie mamy wyciągu. Że musimy iść Białym Jarem, a później jeszcze wyżej, albo archaicznym wyciągiem na Kopę wjeżdżać modląc się po drodze, żeby nie zlecieć z klaustrofobicznego krzesełeczka prosto w dół podczas obowiązkowego postoju na samym środku trasy…:) A dziś uważam, że to dobrze. Przynajmniej się człowiek trochę ruszy zza biurka. Podczas tegorocznej wycieczki do Karpacza, (jakieś dwa tygodnie temu) weszliśmy niebieskim szlakiem od Świątyni Wang do Schroniska Samotnia a dalej na Strzechę Akademicką. Drogę powrotną pokonaliśmy szlakiem żółtym ;/  pierwszy i ostatni raz…podobno zimą szlak ten wykorzystywany jest jako tor do zjeżdżania na sankach. Rzeczywiście – nadaje się idealnie. Zero kamieni wystających, tylko żwirek i stromo i nie ma gdzie, ani jak, przystanąć. Lecisz/biegniesz w dół około godzinkę, uważając żeby się nie daj Boże nie potknąć 😉 adrenalina murowana!

DSC_0977

To widok z Samotni. Tu rzeka Łomnica bierze swój początek – spływa do Małego Stawu, a stamtąd w dół, nabierając tempa 🙂

DSC_0989Idziemy dalej i wyżej – na Strzechę Akademicką – w dole schronisko Samotnia i Mały Staw. Kawa już wypita, buły zjedzone 🙂

DSC_0992

Wejście do Strzechy Akademickiej – najstarszego schroniska w Karkonoszach.

DSC_0999Żegnamy Strzechę Akademicką – do następnego razu! Szlak żółty, tu jeszcze wybrukowany…za chwilę ostra jazda po żwirku.

panorama-karpaczZ górki do Karpacza, a w Karpaczu pod górkę do kwatery 🙂 i tak się chodzi z góry w dół i na odwrót.

 

DSC_1023

Ostanie podejście pod górkę do kwatery…Żal tym większy, że była piękna pogoda.

DSC_1027

Willa Abc z bliska. Dom został wybudowany w 1922 roku, jest odnowiony, zadbany i zachwyca architekturą charakterystyczną dla Karpacza i okolic. Pokoje mają werandy z widokiem na las albo panoramę Karpacza, a rano można zjeść śniadanko na dworze, prawie w lesie – przed domem. Drzewa pięknie szumią, a gospodarze są przesympatyczni 🙂 rewelacyjne miejsce na wypoczynek.

Kiedyś, przeglądając stare zdjęcia moich rodziców, trafiłam na czarno białe zdjęcie mojego taty na tle gór i jakiegoś czarnego domku o stromym dachu, obok jeziora. Na pytanie – gdzie to jest? otrzymałam odpowiedź – Samotnia. Schronisko, podobno jedno z najpiękniejszych i najbardziej przyjemnych i prześlicznie położonych. I ja tak uważam. Tam jest naprawdę wyjątkowo. Dla chętnych – trochę historii tego miejsca: Schronisko Samotnia

Uważam, że wszystkie schroniska w górach są wyjątkowe. Podczas ostatniej podróży zauważyłam, że przeważnie trącający myszką ich wystrój wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – tworzy taki domowy klimat. Na co dzień jesteśmy tacy coraz bardziej nowocześni, modni…a tam? Cieszy kawa po turecku pita ze szklanki i kanapki domowej roboty wyjęte z plecaka. Poza tym, od lat nie zmieniło się też jedno – pocztówki i pieczątki. Stojąc w kolejce po kawę w Samotni, zauważyłam przy barze stary drewniany stempel i… wtedy mnie olśniło – przypomniałam sobie z jaką dumą zbierałam zdobyte na pocztówkach lub zwykłych serwetkach pieczątki. Trzeba było najpierw pokonać całą trasę żeby postemplować kartkę 🙂

Tak więc, jak za moich czasów, w Samotni i Strzesze Akademickiej dzieciaki stały w kolejce do stempelka i wbijały do książeczek PTTK dowód na to, że „dały radę”. Moja Córcia też wbiła na pocztówkę dwie pieczątki 🙂

Karpacz odwiedzę na pewno jeszcze wiele razy. Żeby naładować akumulator i nacieszyć oczy. A jest czym:

Ulica Rybacka, biegnie wzdłuż Łomnicy, poniżej centrum miasta. Idąc nią, ma się wrażenie, że czas się tu zatrzymał, jest bajkowo.

DSC_0935

 

Zapora na Łomnicy i mały wodospad na trasie rzeczki:

 

DSC_0927

DSC_0937

W lesie znalezione:

DSC_0928

 

DSC_1025

 

Panna Kota, rdzenna mieszkanka Karpacza. Nawet przyszła po głaski!

DSC_0953

🙂

%d blogerów lubi to: