Lalkowanie po poznańsku…pierwsze w 2016

Kawiarnia „U Przyjaciół” gościła nas i nasze lalki ponownie 🙂

Tym razem spotkałyśmy się we trzy: Madzia Kolibo, Agatka i jej córcia, no i ja 🙂 objuczona z dwóch stron – z jednej wielka tyrba (tak tak – tyrba a w niej tyrt, kto oglądał „Allo Allo” ten wie o co chodzi, reszta niech żałuje i obejrzy ;)) z aparatem, w drugiej siata z pudełkami lalek i akcesoriów, w trzeciej…nie nie, w trzeciej nic nie trzymałam, luźno zwisała…hihihihi torebkę miałam przewieszoną przez kurtkę i tak dreptałam kawał od parkingu, ale dodreptałam.

Lalki przyniosłyśmy różne. Agata szyje, więc miałam okazję podziwiać jej rękodzieło – a jest co. Przepiękne torebki dla lalek na poniższych fotkach – to jej dzieło. Sukienka dla Fleurki też. Agata ma swoje Fleurki, czego bardzo jej zazdroszczę 🙂 Lenka, jej córcia przyniosła swoje lale też i mogłam na żywo obejrzeć Jollinę Ballerinę. Niezwykła lalka. A tak prezentował się nasz zbiorek:

DSC_0171Jak widać, z każdego gatunku po jednej. Torba z zielonym smokiem to dzieło Agaty. Prześliczna 🙂

DSC_0172Fioletowa torba na kolanach Fleur Aerobic to też dzieło Agaty 🙂

DSC_0165Od góry – Jollina, Teresa i Moxie.

DSC_0176Po prawej Fleur z lat 80-tych ubiegłego wieku 😉 po lewej „czasy współczesne” – z cyklu „Zmiany w wyglądzie zabawek dzieci polskich na przestrzeni wieków”. Wystawa taka 😉

DSC_0179

DSC_0181Monster High Lagoona Blue – córka potwora morskiego i Ever After High Ashlynn Ella – córka Kopciuszka. Obydwie Madzi Kolibo. Kuzynki takie prawie 🙂

Tak naprawdę EAH wypierają Monsterki…dla mnie szkoda, przywykłam do nich. Sama widzę ten proces – w sklepach chociażby. Coraz mniej Monsterek na półkach, a coraz więcej EAH. Chyba mam w domu przyszłe unikaty 🙂

DSC_0182Teresa „Modne Przyjaciółki”, też przyniesiona przez Madzię. Wyjątkowo piękna lalka. O ciepłej, miłej, lalkowej buzi. Jestem wybredna i bardzo krytyczna, jeśli chodzi o jakiekolwiek moldy poza Superstar. Ale ta Teresa urzeka – przynajmniej na żywo. Jestem nawet w stanie wybaczyć jej 100%-owe plastikowe ciało. Brrr 😉

Dziękuję Dziewczynom za bardzo miłe spotkanie – do następnego razu 🙂

Headmold Steffie, czyli historia uczuć mieszanych, zakończona happy-end’em.

Bo z tą Stefą to było tak…

Prawie wszyscy się zachwycają. Niby ja też. Ale w sumie to zależy kiedy 😉 Podobały mi się zawsze te z początku lat 80-tych Steffie, te będące „hispanic” i AA i np. panna młoda o imieniu Tracy (#4103 Tracy Bride). Ale te późniejsze już niekoniecznie. I tak sobie trwałam w tym stanie między chęcią i niechęcią, zastanawiając się czy w ogóle nabyć Steffie. Aż pewnego dnia z pomocą przyszło nieocenione Dziecko i wątpliwości rozwiały się same 🙂

Czy pisałam już, że uwielbiam Carrefour’a? za ceny lalek? nigdy mnie nie zawiedli – czy chodziło o Monsterki, czy o barbiochy, co jakiś czas mają takie wyprzedaże, że „głupotą byłoby nie kupić” 😉 Jakoś w okolicach 1 stycznia nawiedziłam stoisko z lalkami, przeglądając co jest na rzeczy. Trafiłam wtedy na serię kolekcjonerską black label: The Barbie Look City Shine.

steffie-karton-pokazlalek

Wszystkie cztery lalki są śliczne. Każdą chciałam mieć. Ale kiedy policzyłam cenę jednostkową razy cztery 😉 to odłożyłam na półkę tą, którą akurat trzymałam, bo mimo, że przecena to i tak portfel nadwątlony po sylwestrowych szaleństwach był. Ze stoickim spokojem („jestem wielkim kwiatem lotosu” ;)) powiedziałam w duchu że „następnym razem” i „może na allegro taniej będzie” (taaaa jasne ;)) a w marzeniach szklaną półeczkę zobaczyłam w moim domku, a na niej wszystkie cztery panny…każda na swoim stojaczku oczywiście. W sklepie przyjrzałam się lalkom – są po prostu piękne. Mają wprawione gęste rzęsy, ręcznie umalowane buzie, dopracowane stroje, buty.

Wkrótce zapomniałam o całej historii, ale niedawno znowu pojechałam do Carrefoura z dzieckiem po zwykłe zakupy. I znowu zaliczenie półki z lalkami: gmeramy, komentujemy i …nagle wzrok mój pada na znajome kartoniki. Pokazuję Córce pierwszą z kolekcji – Barbie bob mackie, sięgając jednocześnie w głąb półki po inne panny – żeby pokazać wszystkie. Została ostatnia Stefa. I moje Dziecko ją zobaczyło i mało się nie zakrztusiła własną śliną z wrażenia 😉 a jej oczy zaczęły wyglądać jak piłeczki: „Mamoooo Mamoooo jaka śliczna!!!!!!!!!!!!!!! Ja taką chcę na urodziny…mamo” itd… Lament w sklepie. Uśmiałam się, bo rzeczywiście ta Steffie jest niesamowita. Nigdy nie wspominałam Dziecku o tym, że to taki stary i zasłużony dla Mattela headmold. Że była wieloma postaciami od 1971 roku i że od tylu lat inni też się nią zachwycają. Liwia prostu spojrzała… i wpadła jak śliwka w kompot 🙂 Ma Dziecko oko i dobry gust.

Tak więc żeby życzenie spełnić, zakamuflowałam lalkę najgłębiej ja się dało na półce, a następnego dnia rano pojechałam i kupiłam. Stefa na razie do szafy powędrowała, żeby do maja dotrwać i stać się prezentem urodzinowym odpakowanym z dzikim piskiem rano po obudzeniu. Nie mogę się doczekać reakcji Dziecka!

A póki co obfociłam to cudo na szybko telefonem i spieszę się podzielić z Wami wrażeniami. Jest co pooglądać! Proszę bardzo:

steffie-duze-pion

steffie-tyl-pudelka

steffie-okladka-popiersie

steffie-trzyczwarte-przod

steffie-trzyczwarte-bokiem

steffie-trzyczwarte

steffie-nogi

steffie-buzia-prawy

steffie-buzia-lewyRzęsyyyy długie i podkręcone!

steffie-buzia-duzaLalka jest naprawdę cudowna…

steffie-butyOczywiście paznokietki pomalowane pod kolor pomadki. Poniżej zbliżenie na bransoletkę.

steffie-bransoletka

Nasza pierwsza Steffie 🙂 Piszę nasza, ale wiadomo, że kupiona Dziecku i będzie jej. Ja co najwyżej popatrzę sobie albo fotki popstrykam – oczywiście – kiedy Ona pójdzie spać 😉

Lalkowanie po poznańsku II

Tak właściwie to powinno być w tytule „lalkowanie po poznańsku III”, ponieważ w lipcu zeszłego roku spotkałyśmy się po raz drugi, ale ponieważ ta relacja nie ujrzała światła dziennego, więc zostajemy przy spotkaniu zimowym.

W sobotę – 17 stycznia, spotkałam się z Kolibo – Madzią w przepięknym miejscu – kawiarni „U przyjaciół”. Zauroczyło mnie to miejsce zupełnie. Z ulicy Mielżyńskiego w Poznaniu – wchodzimy przez bramę na dziedziniec (uwielbiam dziedzińce w centrum miasta…wchodząc przez niepozorne bramy z tętniącej życiem ulicy – mam wrażenie że – niczym Alicja z Krainy Czarów – przenoszę się do innego świata), a tam na środku stoliki (latem można usiąść na zewnątrz), dookoła piękne kamienice, a po lewej…niepozorne wejście. Po przekroczeniu progu – inny świat 🙂 Panujący wszędzie półmrok sprawia, że w południe czujemy się jakby był wieczór. Wystrój teatralny, mnóstwo zakamarków, oddzielających je kotar, dywanów – tłumiących stukanie butów, zdjęć w ramkach, lampek i innych elementów wystroju sprawiających, że czujemy się wyjątkowo przytulnie.

Zajęłyśmy stolik przy oknie, z którego sączyło się szare światło dnia. Dzięki temu mogłyśmy robić zdjęcia. Niestety nie chciało mi się targać ciężkiej lampy błyskowej do aparatu, więc zdjęcia nie wyszły zbyt jasne. Ale sceneria kawiarni z pewnością nadaje się do robienia zdjęć lalkom. Obiecałyśmy sobie, że następnym razem też się tu spotkamy 🙂 nie mogę się doczekać 🙂

DSC_0226

DSC_0229Komitywa indiańskich mordek 🙂

DSC_0232Tu też komitywa. Po prostu 🙂

DSC_0230Ożywione dyskusje. Nie mogę wyjść z zachwytu nad Clawdeen przerobioną przez Magdę (Kolibo) i Justynę (Borze). Zrobione własnoręcznie dredy, napis na koszulce, pomalowane paznokcie…i te buty, a raczej glany! Myślę, że taka Clawdeen wygląda super!

DSC_0236Skipper i Courtney próbowały uszyć fartuszek Little Debbie Barbie, którą Magda przyniosła ze sobą (poniżej w środku).

DSC_0244Golutka Skipper czeka na ubranko (Cool Tops 1989). Muszę osadzić jej porządnie głowę, bo w ciałku nie ma trzpienia.

DSC_0234Niewiele jest Barbie superstarów z ciemnymi włosami. A szkoda, lalki te są wyjątkowo śliczne 🙂

DSC_0239Halooooo! cztery espresso i 2 razy herbata z prądem prossszzzę!

DSC_0243😉 Spokój tam na dole dziewczęta, bez lamentów proszę, niedługo znów się zobaczymy 😀

 

Lalkowanie po poznańsku :)

Lalkowanie grupoowe…to nowy termin w słowniku języka polskiego, oznaczający spotkanie osób rozmawiających i macających i fotografujących lalki swoje i będące własnością uczestników spotkania 😉 rozmowa oczywiście dotyczy w 80% – lalek…

….taka definicja przychodzi mi do głowy. A Wam? Co oznacza dla Was lalkowanie grupowe? Bo samotnicze – to jeszcze – repaint, reroot, obszywanie, obfocenie, hihihhi i inne czynności związane z obsługą lalek 🙂

I takie właśnie lalkowanie grupowe miało miejsce 18 stycznia w Poznaniu. Zaczęło się niewinnie  – w klimatycznych wnętrzach Zielonej Werandy spotkały się: Stary Zgred, borze, Kolibo, Anerian, Arszenikk, Usagi, Dia i ja. Na wielkim stole rozłożyłyśmy swoje skarby. Przekrój był niesamowity – od moich zwykłych barbiochów i Skipperek, przez Monster High, inne lalki widoczne na zdjęciach, o których istnieniu nie miałam pojęcia, aż po Blythe (którą kojarzę ;))  i duże lalki artykułowane, np. Rexy. O niej tez niewiele wiedziałam, ale wpadła mi dziewczyna w oko 😉 W sumie dla każdego oka coś miłego. Było bardzo sympatycznie, dowiedziałam się jak uratować pogryzione dłonie lalki (i działa !!!!), oglądałyśmy nawzajem przyniesione cuda  i  tak spędziłyśmy kilka godzin. Później ja musiałam opuścić dziewczęta…ale one doskonale bawiły się dalej. Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie w takim gronie – niedługo pewnie znów się zobaczymy 🙂

Poniżej nasze skarby 🙂

DSC_5969-korekta

DSC_5970

DSC_5973

DSC_5974-korekta

DSC_5975

DSC_5976-korekta

DSC_5978

DSC_5985

DSC_5986

DSC_5988

DSC_5989

DSC_5992-korekta

DSC_5993-korekta

DSC_5998

Wszystko naraz ;)

No tak, frustracja mnie naszła wielka, więc zanim przejdę do rzeczy, to sobie nieco ponarzekam (niezainteresowanych powyższym proszę o przejście do next akapitu 😉 ) Otóż zacznę od tego, ze bardzo lubię swojego bloga robić – tzn. pisać. I mam mnóstwo tematów zapisanych do zredagowania. Ciągle oczywiście dochodzą nowe pomysły…i tak wkoło. I moja frustracja wynika z braku czasu na zrealizowanie tematów z karteczki i tych z głowy. W rezultacie mam bałagan na blogu i zszargane nerwy 😉 Bo za każdym razem kiedy sobie obiecam że „dziś coś napiszę” to: albo jestem przeziębiona…albo muszę coś innego robić…albo coś tam jeszcze…jezuuuuu. Dobra, okej. Wylałam żal do czasu, że nie składa się doba z 36 godzin (ale byłby luksus) i do siebie samej że nie umiem spać po 4 godziny na dobę i funkcjonować normalnie 😉 (niestety niemożliwe – sprawdzałam 🙂 ) W związku z powyższym dzisiejszy wpis powinien dotyczyć super spotkania lalkowego, które odbyło się u nas w Pozen w zeszłą sobotę – 18 stycznia – i było naprawdę fajne. Ale ponieważ przed spotkaniem wydarzyło się trochę innych okoliczności lalkowych, to relację ze spotkania odkładam na next wpis, a teraz będzie o czym innym 🙂

Zacznę od opowieści z Monsterowa. Otóż wioska cieszy się ogromnym powodzeniem i przybywa do niej coraz więcej Upiorków. Od ostatniego wpisu dojechały na stałe trzy miłe panny, w tym młodsza siostra właścicielki baru. Poza tym Clawdeen, czyli wspomniana właścicielka baru – oddala Cleo jej firmowe ciuchy i …zamiast wrócić do barowej kiecki…buchnęła bezczelnie niedzielną kieckę Draculaurze…co za brak klasy 😉 Ghoulia natomiast dostała na Gwiazdkę piękny zestaw ubranek i  podzieliła się nim z nowo przybyłą do Monsterowa – Robeccą Steam. Musiała się podzielić, bo Robecca w piżamie wysiadła z pociągu… i nie pamięta dlaczego… Natomiast trzecim nabytkiem Upiornej wioski jest Jinafire Long, córka Smoka Chińskiego. Przyjechała w swoim własnym stroju 😉 Tyle wieści. Czas na konkret graficzny:

DSC_6055

Od lewej: Jinafire Long, seria Scaris (Wyprawa do Upioryża); Robecca Steam, seria Dead Tired część III i Howleen Wolf, seria 13 życzeń. Robecca w sukience z zestawu podwójnego dla Ghoulii i futrzanej kamizelce Abbey. Howleen 13 życzeń jest drugą lalką Mattela o tym headmoldzie. I o wiele bardziej dopracowaną. Bogatszą w dodatki, kolorowy makijaż i ciekawy strój. Ma dziwne dłonie, takie z przykurczem 😉 Bardzo pozytywnie zaskakuje też Robecca z piżamowej serii. Ma gęste, pięknie błyszczące włosy i przyjemny dla oka makijaż. Mamy w domu Lagoonę z tej samej serii i muszę powiedzieć, że bieda aż piszczy w ilości włosów i jakości wykonania plastikowych kończyn. Włosy – dosłownie mysi ogonek. A Robeccę zrobiono całkiem przyzwoicie, dla odmiany.

DSC_6058A poniżej moje ukochane kapciochy 😉 tym razem w wersji robotowej:

DSC_6063 A tutaj Howleen:

DSC_6062

I córka Smoka: (zwróćcie uwagę na kosmiczne buty:))

DSC_6061

DSC_6059

A tutaj sielanka: powitanie młodszej siostry przez Clawdeen, szczęśliwa Cleo w pudełkowym stroju…

DSC_6067

…i Rochelle, która zrzuciła ciasną kieckę na rzecz bardziej luźnego i wygodnego stroju 🙂 przy okazji – na lotnisku odnalazła się jej walizka, zagubiona podczas podróży z Upioryża 🙂

DSC_6072

A teraz, zgodnie z dzisiejszym tytułem – reszta lalkowej twórczości. Otóż po tym spotkaniu, o którym będzie w next wpisie naszło mnie na zeszycie – przerobienie starej sukienki ślubnej, która od dłuższego czasu leżała w pudełku z ubrankami. Popatrzywszy na moje barbiochy, od razu wpadła mi w oko modelka, która idealnie oddaje ducha panny młodej 🙂 Do zestawu dostała kolczyki Dziecka i białą wstążkę do włosów:

ballerina-panorama

DSC_6033

DSC_6034Wdzięcznie pozuje My First Barbie – Ballerina 🙂

I na koniec – coś, co chcę pokazać, ale od razu zastrzegam – nie podoba mi się 😉 Dziecko mnie zawiodło…ja tutaj się dwoję i troję, żeby wyrobić jej gust lalkowy…podsyłam piękności różnorakie…a ona mi taki zawód sprawia…;) hihihi zażyczyła sobie MLP Rarity Equestria Girls! Myślałam, że się przewrócę w sklepie, ale po długim oglądaniu wybrałyśmy chyba najładniejszą, o ile w przypadku tych lalek o ładności w ogóle można mówić (ale to już tylko moje prywatne zdanie). Oceniajcie sami:

DSC_6068

DSC_6069

DSC_6071

Pojechali po bandzie z tymi butami… Nie dosyć, że za wielkie w stosunku do ciałka, to jeszcze lalka stóp nie ma. Jakie było zdziwienie Dziecka jak to zobaczyła, hihihi Bardzo zachęcający widok 😉 Reszta szczegółów lalki – bez komentarza 😉

Do następnego razu 😀

Jesienne porządki, czyli przydługawa przerwa wakacyjna ;)

no właśnie. Ostatni wpis, który udało mi się zrobić jest sprzed wakacji…tragedia 😉 ale, nie próżnowałam w tym czasie – biernie uczestniczyłam w życiu innych blogów, czytałam wpisy, sercem będąc przy piszących 😉 nie komentowałam, ponieważ w pracy nie wypada się logować gdziekolwiek 🙂 a w domu …. eee yyy no jakby to powiedzieć – nie było sposobności i czasu. I tak w kółko. Aż nadszedł czas, żeby wszystko sobie poukładać, priorytety też. I znaleźć czas dla przyjemności, nie tylko dla obowiązków.

Udało mi się wreszcie po prawie dwóch latach kupić strój do mojej Barbie and the Rockers 🙂 zapeszyłam we wcześniejszym wpisie i pokazałam ją w ubranku zastępczym…a tu, proszę bardzo – doczekała się dziewczyna własnego ciucha z pudełka ! I wygląda bosko 🙂

DSC_5873

DSC_5876

Wreszcie mam w domu rasowy klimat lat 80-tych 🙂 poza tym ubrankiem udało mi się kupić inne z tej serii i kolejną lalkę – bardzo ładną i delikatną My first Barbie z 1987 roku. Do fioletowych cieni na powiekach oczywiście pasowało różowiaste ubranie z kolekcji Barbie and the Rockers.

DSC_5881

DSC_5879 Lalka ma niesamowicie gęste, grube włosy. Niestety z wyciętą górą, wcale nie chcą się ułożyć w jakąkolwiek stronę. Żyją własnym życiem, na dodatek chyba są też trochę przycięte 🙂 taki nieład artystyczny, ale nie zamierzony… Poza tym Barbie ma plastikowe nogi, które się nie zginają! Zrobione są z błyszczącego, śliskiego plastiku. Jedna jest całkiem prosta, druga lekko zgięta w kolanie na stałe. My First Barbie miały być lalkami dla najmłodszych dzieci, dającymi się łatwo przebierać. I tak rzeczywiście jest, na te nogi można wciągać najcieńsze rajstopki – same wjeżdżają 🙂

Od tej samej sprzedawczyni kupiłam też drugą Dance Magic barbie. Jedną już miałam, ale bardzo poniszczoną i jakoś tak nie pasowało mi to wszystko ze sobą. Trafiła mi się w rewelacyjnym stanie laleczka, z oryginalną biżuterią – kolczykami i pierścionkiem! Włosy piękne z falami, czyli jednym słowem „cud miód” (to już dwa słowa, hihi ;)) Uaktualniona Dance Magic / Dream Dance Barbie wygląda tak:

DSC_5869

DSC_5870

I na samym końcu…zakupiłam razem z jednym z ubranek z serii rockowej…Peaches and Cream Barbie z 1984 roku 🙂 jestem bardzo zadowolona, bo lalkę kupiłam przypadkiem, ale widziałam od początku, że to starszy rocznik…ustaliłam co to za jedna 😉 i teraz czekam na okazje, żeby kupić jej oryginalny strój. Do tego czasu zadowala się sukienką z serii Best Buy, starszą niż ona sama i na maleńkich stópkach ma piękna czerwone klapeczki, idealnie do niej pasujące.

DSC_5903

DSC_5902

DSC_5900 W życiu nie widziałam, żeby lalka miała TYLE włosów…jeszcze taka wiekowa 😉 jest w świetnym stanie. Niestety ma kilka rozwarstwionych pasm i dlatego trzeba będzie jej zrobić fryzurkę specjalną. Ale to jak wyschną jej całkiem włosy, bo na zdjęciu które oglądacie – ma jeszcze trochę mokre.

I to na tyle z moich własnych zakupów i z życia moich lalek. Bardzo mi się wszystkie podobają. Starszą Dance Magic dostała moja córka do zabawy, przebrała ją w ubranka po Stefie i swoich Barbie i dumnie nosi ją do przedszkola 🙂 Poniżej są zdjęcia mojej kolekcji. Nie jest wielka, ale moja 🙂

DSC_5906

DSC_5907

 

SuperStar Barbie 1988

Uff…nareszcie, po roku, mogę zaprezentować swoją lalkę. Na zeszłe urodziny zrobiłam sobie prezent w postaci trzech trupiszczów, wymagających niewielkiego remontu (https://madmadzia.wordpress.com/2012/02/19/urodzinowe-prezenty/ ). Barbie SuperStar była jedną z nich. W ciągu roku udało mi się zdobyć dla niej strój i wreszcie niedawno – buty.

Obraz 037

Super Star jest niesamowita. Ma niepowtarzalne oczy. Tylko w tych oczach są gwiazdki, a poza nimi jeszcze różowe plamki i perłowy biały pół-przezroczysty cień, który staje się widoczny, gdy lalka ma nieco uniesioną głowę. No i włosy…burza platynowych, cieniowanych fal. Są boskie i nie mechacą się zbyt szybko. Wiem, ponieważ to jest jedyna moja lalka, którą Córka lubi czasem przytulić do snu. Mimo, że serce mi się kraje, wyjmuję lalkę ze stojaka bez słowa i z kamienną twarzą podaję Dziecku 😉 na razie obyło się bez strat.

Strój. Oryginalnie, prosto z pudełka Super Star ma wielką suknię, którą oczywiście można nosić na kilka fantastycznych sposobów. Suknia jest bardzo charakterystyczna i zapewne nie potrzeba jej opisywać:

barbie3(Skan powyżej jest fragmentem folderu, który dołączony był do mojej Western Fun Barbie. Po powiększeniu lepiej widać ubranka)

Poniżej zdjęcia, na którym Barbie odbiera Oscara od Kena (albo inną nagrodę filmową :)), jest zdjęcie przedstawiające wszystkie ubranka, jakie zostały wyprodukowane do Super Star. Wszystkie są niebotycznie piękne, wszystkie maja gwiazdki i wierzcie mi – są prawie nie do dostania w wersjach pudełkowych. Do tego są bardzo drogie. Ubranka posiadają swoje nazwy 😉 I tak, od lewej mamy:

1. „Star on Ice”

2. „Rock ‚N Roll”

3. „Broadway Star”

4. „Movie Star”

5. ” Circus Star”

6.” Model Of The Year”

I właśnie to ostatnie trafiło do mnie w idealnym stanie 🙂 Brakuje tylko ronda robiącego za kapelusz, ale jakoś mi tego nie brakuje. Ubranko Modelki Roku ma zupełnie inną metkę, niż te, które widziałam do tej pory:

Obraz 045

A teraz przechodzę do konkretów. Ubranko składa się z dwóch części. Body i spódnicy. Razem tworzą wieczorową suknię o lawendowym kolorze w obowiązkowe dla SuperStar gwiazdki 🙂

Obraz 046

Do całości pasują perłowe szpilki z kokardkami. Spódnica ma z boku rozcięcie:

Obraz 039 … z którego to rozcięcia widać, że futro jest naszyte tylko z przodu spódnicy. A tak prezentuje się wersja „po 24.00”:

Obraz 041

W końcu to Modelka Roku, więc nie ma się co dziwić…

Na koniec chcę pokazać tą burzę, o której pisałam wcześniej 😉

Obraz 040

I na koniec: Model Of The Year (every ;))

Obraz 044

Obraz 042

Dance Magic / Dream Dance Barbie 1989

Nie piszę listów do św. Mikołaja (u nas Gwiazdora :)) od bardzo dawna. Ale najwidoczniej On naprawdę istnieje, albo mój Anioł Stróż śledzi na bieżąco Allegro 😉 i czasem mnie natchnie żebym zajrzała. I zajrzałam pewnego dnia przed Świętami jeszcze…A tam zwieńczenie moich kilkumiesięcznych poszukiwań!! I tak zakupiłam sobie w ramach prezentu Gwiazdkowego Dream Dance Barbie 😀

Obraz 008

Ponieważ podobno panuje kryzys, więc nie jest to wersja z pudełka, która przyjechałaby z USA i kosztowałaby jakieś 200 – 300 zł. To jest wersja, którą na pewno bardzo intensywnie bawiło się jakieś dziecko, wyrobiona nieco w stawach, ze skróconymi na górze włosami (aaaaa!!!!), z pomalowanym trochę ustami (chyba lakier do paznokci), w końcu: bez butów, oryginalnych kolczyków, pierścionka i oczywiście naszyjnika…ale za to w oryginalnej swojej sukni 🙂 I tak cud, że w ogóle ją znalazłam, bo poza bardzo błękitnymi oczami, niczym się nie wyróżnia spośród innych Barbie, więc poszukiwania były żmudne. Podczas intensywnej lektury na temat różnicy w błękitach oka tych lalek okazało się,  że są dwa rodzaje Dream Dance: z intensywnym makijażem oka produkowana w Meksyku i z delikatniejszym z Malezji. Poza makijażem nie różniły się niczym. Ja kupiłam wersję malezyjską, którą chyba można było kupić w naszych Pewexach, bo ilekroć przedstawiacie we wpisach swoje z dzieciństwa Dance Magic Barbie, to są wersje z Malezji. Poniżej porównanie obu lalek z pudełek (zdjęcia z netu). Z lewej strony Barbie z Meksyku z wyraźniejszymi brwiami, niebieskim cieniem sięgającym łuków brwiowych i pastelowymi ustami. A z prawej – delikatniejsze brwi, niebieskiego cienia też brak i usta są bardziej różowe.

porownanie-dream-dance

Poza tym, lalka produkowana na rynek europejski nosiła nazwę Dream Dance, a na pozostałe: Dance Magic, co mnie już wcale nie dziwi 🙂

Początkowo myślałam że włosy, uczesane na prosto przez osobę od której kupiłam lalkę, po wymoczeniu odzyskają swój naturalny skręt. Ku mojemu zdziwieniu lalka miała włosy proste jak druty. Przejrzałam różne jej zdjęcia w necie myśląc, że może były różne wersje włosów Dream  Dance, ale nie – wszystkie miały lekkie fale. Nie mam pojęcia dlaczego moja ma proste włosy a cała reszta nie 😉 trudno. Fale postanowiłam odzyskać nawijając włosy na papiloty.

Obraz 013

Kolczyki, które widać na zdjęciu pochodzą od Steffi Love, a właściwie z zestawu biżuterii i butów dla tej lalki (lata 90-te). Sama naszukałam się po necie myśląc, że to kolczyki od któreś Barbie, ale z pomocą przyszła ArrianeAvenge (dzięki raz jeszcze :)) z flickr’a i sprawa się wyjaśniła. Co do włosów…papiloty nadały tylko objętość, niestety nie fale albo loki. Skrócony przód widać i zastanawiam się czy trochę nie wyskubać jej tych włosów. W każdym razie nie jest tragicznie, bo włoski były w stanie bardzo dobrym, nie zmechacone, więc po ułożeniu wyglądają całkiem nieźle.

Obraz 010

Suknia. Wieść z pudełka niosła 😉 że Barbie Dance Magic mogła być: baleriną, tancerką coś w rodzaju flamenco lub tango lub po prostu iść na wielki bal w wielkiej sukni. Nie pasuje mi tylko jeden szczegół – kiedy lalka jest tylko w krótkiej sukience baletnicy widać jej hmm…jakby to ująć… tyłek 😉 to znaczy sukienka jest prześwitująca. Orientujecie się, czy w oryginale były pod sukienką jakieś majtki?? Mattel zawsze dbał o szczegóły stroju swoich lalek, więc jakoś nie wierzę, że zostawili takie niedopatrzenie 🙂 Bardzo lubię stroje Mattela z lat 90-tych z wstawkami z laserowej eko-skórki. Są takie charakterystyczne 🙂 Poniżej wersja balowa:

Obraz 004

Obraz 006

I wersja baletnicy, albo raczej koktajlowa 😉 bo puent również nie posiadam do tej lalki (dostała białe szpilki):

Obraz 007

Mam już wszystkie trzy laleczki, które bardzo chciałam zebrać do kompletu: Superstar 1988, Dance Magic 1989 i Costume Ball 1990. O tej ostatniej był już wpis, a o pierwszej będzie niebawem, choć stoi na półce już bardzo długo. Na koniec jeszcze jedna fotka najnowszego nabytku…

Obraz 009

…i zbiorowe zdjęcia moich trzech księżniczek!!

Obraz 048 Obraz 046

Barbie, Tawny i Liwia

Mysieńka miała niedawno imieniny. Uzbierawszy fundusze prezentowe oznajmiła mi pewnego ranka, że chce zakupić sobie „monsterkę”. Zamurowało mnie, bo Dziecko zawsze deklarowało, że boi się tych lalek a tu proszę – taka forma walki z fobią 😉 Musiałam dyplomatycznie wybić jej z głowy ten pomyśl, bo uważam, że to nie są lalki do zabawy dla czteroletnich dzieci i jednocześnie musiało być to coś więcej niż zwykła Barbie…i wypaliłam z pomysłem żeby kupić konia i lalkę 🙂 Padło na zestaw „Barbie i Tawny chodzą razem” – ponieważ koń jest na baterie i chodzi. Mamy w domu karetę z lat 90-tych do Barbie i brakowało nam konia, więc pomysł w sam raz! Koń super – wykonanie jest porządne, tylko grzywa mogłaby być bardziej gęsta, ale reszta naprawdę jest perfekcyjna. Co do Barbie…oczywiście miałyśmy pecha…WSZYSTKIE lalki na półce barbiowej były ładniejsze od tej 😉 ale cóż – zestaw to zestaw 🙂 Poniżej wyraz szczęścia na twarzy Dziecka: bezcenny 🙂

Wprawdzie do karnawału jeszcze daleko…

…ale inspiracji na strój balowy trzeba szukać już teraz 😉 W sumie to bardzo bym chciała mieć taki kostium, bo nie dosyć że wygląda jak żywcem wycięty z karnawału w Rio to jeszcze te kolory….mmmm ok. Schodzimy na podłogę, za oknem zimno i ciemno i październik. A u mnie w domu zagościła Costume Ball Barbie z 1990 roku. Jako europejska patriotka powinnam napisać Fantasy Barbie , bo pod taka nazwą kochany Mattel – dbający o to żebyśmy się  nie nudzili – wprowadził ją na rynek europejski.

Jedno jest pewne. Uwielbiam Barbie z moldem superstar. Wszystkie.  Ale najbardziej te, które mają oryginalny, niepowtarzalny rysunek oka. I taka właśnie jest Costume Ball. Tej twarzy nie da się nie zapamiętać 😉 Po ustaleniu, że właśnie ją chcę mieć – przeszukałam ebaya i oczywiście znalazłam 😉 trupek był w jakiejś białej sukni, ale najważniejsze, że miała biżuterię i zadbane włosy. Początkowo chciałam jej skompletować strój z pudełka, ale stwierdziłam, że jest zbyt różowy. Okazało się, że do tej lalki Mattel wydał 4 ubranka. Cztery kostiumy balowe, każdy oczywiście noszony na dwa warianty. Oczywiście również miałam szczęście znaleźć ten, który mi przypadł najbardziej do gustu po okazyjnej cenie i przyjechał z Nowego Jorku wprost do mojego domu. A padło na przebranie za ptaka. Stan kostiumu – boski. Na pewno nie bawiło się nim żadne dziecko, bo jest on tak delikatny, że przy jakiejkolwiek zabawie na pewno by się poniszczył. Wyprasowałam tylko jedno po drugim (!) wszystkie „pióra” i ubrałam lalkę. Padłam z wrażenia. To jest prawdziwa ozdoba mojej malutkiej kolekcji.

Kostium składa się z trzech części. Jeśli założymy wszystkie – mamy suknię balową. Tutaj z boku:

Kolory kostiumu są typowe dla lat 90-tych. Fluorescencyjny (powinnam napisać slangiem z lat dziecięcych „rażący”, hihihi) pomarańczowy, żółty i różowy a między nimi charakterystyczna dla Mattela błyszcząca laserowo eko-skóra. Ale…wracając do kostiumu, przecież na balu po jakimś czasie robi się gorąco bardzo, a nie wszędzie klimatyzacja działa, więc…możemy pozbyć się niektórych części garderoby i zaprezentować tak:

No taaak to zdecydowanie i wygodniej i sexowniej i lepiej…I tak tańcujemy sobie do północy, zabawa w pełni…a my mamy jeszcze jednego asa w rękawie – bo oczywiście robi się jeszcze bardziej gorąco a w tańcu na stole ogony wiszące przeszkadzają, więc…pozbywamy się spódnicy!

I tak już balujemy do rana ;))) czyste Rio…Genialny jest ten strój. Naprawdę, im dłużej na niego patrzę tym bardziej mi się podoba. Bardzo dopracowane detale – w body przy szyi naszyte mini piórka. I ta prześliczna spódnica z wycięciami:

To poziome cięcie między warstwami eko-skóry pokazuje żółte body pod spodem. Bardzo lubię takie dopracowane stroje, każdy detal ma eksponować sylwetkę, wszytko jest przemyślane i dobrze uszyte. Ubranko jest naprawdę wspaniałe. A do oryginału z pudełka brakuje mi czapeczki na głowę (z takimi zwisającymi, kolorowymi piórami) i plastikowej maski na długiej rączce.

A moja Costume Ball? Kiedy ją kupiłam i myślałam jaki strój jej dobrać, to jedno było pewne – do tej lalki nie pasowałaby żadna garsonka, ołówkowa elegancka suknia ani żadne „zwyczajne” ubranko. To jest lalka wyjątkowa i takiego ubranka potrzebuje. Dużo kolorów, dla niejednych pewnie dużo kiczu, hihihi ale to właśnie do niej pasuje 🙂 I dlatego pewnie biżuterię ma taką stonowaną, wręcz skromną. Włosy za to są super platynowe, cieniowane, mają dwie warstwy. Górną można upiąć, ale ja wolałam zostawić sobie widoczne warstwy.

Miałam na swojej wish-liście dwie Barbie które zawsze – będąc dziewczynką – chciałam mieć:  Super Star z 1988 roku i Dance Magic z 1989. Obydwie miały ogromne różowe suknie, które można było nosić na kilka sposobów, gęste platynowe włosy, a do tego Super Star miała gwiazdki w oczach. Ale po latach widzę, że dopełnieniem tych dwóch panien jest właśnie Costume Ball. Lalkę wyprodukowano w 1990 roku, ma takie same włosy i taką samą różową i ciekawą suknię.  Taka trójca…Super Star już mam, Costume Ball też…No to teraz wiadomo która następna 😉 A tu jeszcze kilka fotek Fantasy 🙂

 

 

 

 

 

Previous Older Entries

%d blogerów lubi to: