Żniwa wyprzedażowe – Kennedy 2010.

W dzisiejszych planach popołudniowych miałam zakupy w aptece i supermarkecie. Początkowo miałam jechać w inne miejsce, ale w ostatniej chwili coś mnie piknęło i podjechałam do Leclerca…

Nasz poznański Leclerc to taki sklep „osiedlowy”- dzielnicowy. Dla mnie wyróżnia się tym, że ma w ofercie starsze modele lalek i czasem oferuje kosmiczne przeceny. A co najdziwniejsze jest jedynym znanym mi sklepem, w którym są jeszcze MyScene.

Do lalek tych nie pałałam nigdy miłością, ponieważ:

A. Mają lampucerski wyraz twarzy. Zwłaszcza te, z obrysowaną ciemną konturówką ustami, wypełnionymi jaśniejszą szminką (…bleee)

B. Przerażają mnie ciałka Barbie z miękkimi gumowymi łydkami i stopami, bo po jakimś czasie stania w pionie – stopy rozjeżdżają się na boki tworząc „szpotawe nóżki”…

C. Nie cierpię rączek rozstawionych na boki u Barbie. W zestawieniu ze szpotawymi stopami…jest moc! 😉

Słowem: porażka…

Kiedyś mama moja wspomniała, że lalki te bardzo jej się podobają i że może kupiłaby Dziecku na jakąś okazję…mało biednej rodzicielki nie zmiotłam z powierzchni ziemi -rzucanymi obelgami pod adresem lampucerskich maszkar ze szpotawymi nóżkami i rączkami na boki, itp. itd… 😉

Ale jak to w życiu bywa…trafiłam na taką, która bardzo zapadła mi w pamięć. Gdzieś tam w necie buszując, zobaczyłam kilka ładnych całkiem MyScenek. Na rączki nie spojrzałam w dół, ale niżej spojrzałam – kozaki miały na szczęście…:D

Ale do rzeczy.

Wiem już co mnie piknęło 😉 po wejściu do Leclerca na dział z zabawkami, moje Dziecko zeszło do najniższej półki. A tam na wyprzedaży z przeceny wyprzedażowej 😉 stały 3 ostatnie sztuki MyScene Fashion Boutique. Dwie Chelsea i jedna…Kennedy. I jak na nią spojrzałam, to już wiedziałam że Dziecku (i sobie) kupię.

DSC_0363

Próbowałam jeszcze tłumaczyć, że po co kolejna lalka (idiotka ze mnie! za chwilę z allegro dojedzie kolejny stary barbioch do remontu…), że za 3 tygodnie na obóz w góry jedzie, że może odłożymy te pieniążki, itd. Ale musiałam być wyjątkowo mało przekonująca, albo lalka wyjątkowo piękna, bo Dziecko awanturkę zaczęło robić w sklepie (co jej się nie zdarza ;)), a ja pomyślałam, że w sumie to okazja wielka bo i cena niska … no i to są 3 ostatnie sztuki z 2010 roku, w jedynym znanym mi sklepie, który je sprzedaje. Biorąc pod uwagę tylko racjonalne argumenty 😉 – wsadziłam Dziecku do ręki wielkie pudło i… poszłam dalej po ogórki i wędliny 😉

A w domu – obowiązkowe obfotografowanie lalki w pudle, następnie odpakowanie, zdjęcie miliona gumek, odcięcie nitek i wreszcie … macanko! 😉 Zdjęcia z reala będą później, bo Dziecko zabawę zaraz wymyśliło i oddać nie chciała, teraz z nią śpi, a jutro w tornistrze zataszczy do szkoły (kurde, jeszcze pałę jakąś zarobi – bo zerkać do tornistra będzie – zamiast Pani na lekcji słuchać…), a później babci pokaże…tak, tej samej babci, którą skutecznie odwiodłam od pomysłu zakupienia tejże lalki jakiś czas temu (podwójna idiotka ze mnie, świr jakiś… ;))

Ale. Jak niesie wieść z pudełka – Kennedy ma sklep z butami, albo po prostu się w nim znajduje, ponieważ na odwrocie pudełka wszystkie 3 kumpele świetnie się razem bawią na zakupach:

DSC_0359

Tył pudełka jest perforowany, ale nie otwierałam tędy opakowania tylko wzdłuż twardej folii z przodu. Po otwarciu (opuszczeniu przedniej przezroczystej części) zyskujemy fajnie zrobiony sklepik z twardej i wytrzymałej tektury, na półkach możemy postawić buty.

kenedy

W opakowaniu, razem z lalką jest 5 par dodatkowych butów. MyScene jest bardzo porządnie zrobiona, ma zaskakująco ciężkie i masywne ciałko. Świetnie uszyte ubranko…i przyszytą nićmi do głowy opaskę 😉 To chyba ostatnie tak dobrze zrobione lalki Mattela. Z przodu pudełka rok produkcji:

DSC_0362

Mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że kupiłam dziś zapudełkowaną MyScene z 2010 roku, czyli 5 -letnią. To prawie jak okazy z ebaya 🙂 Jestem bardzo zadowolona z przypadkowego zakupu. Może gdzieś, kiedyś dokupię Kennedy jej koleżankę? 😉

 

Wszystko naraz ;)

No tak, frustracja mnie naszła wielka, więc zanim przejdę do rzeczy, to sobie nieco ponarzekam (niezainteresowanych powyższym proszę o przejście do next akapitu 😉 ) Otóż zacznę od tego, ze bardzo lubię swojego bloga robić – tzn. pisać. I mam mnóstwo tematów zapisanych do zredagowania. Ciągle oczywiście dochodzą nowe pomysły…i tak wkoło. I moja frustracja wynika z braku czasu na zrealizowanie tematów z karteczki i tych z głowy. W rezultacie mam bałagan na blogu i zszargane nerwy 😉 Bo za każdym razem kiedy sobie obiecam że „dziś coś napiszę” to: albo jestem przeziębiona…albo muszę coś innego robić…albo coś tam jeszcze…jezuuuuu. Dobra, okej. Wylałam żal do czasu, że nie składa się doba z 36 godzin (ale byłby luksus) i do siebie samej że nie umiem spać po 4 godziny na dobę i funkcjonować normalnie 😉 (niestety niemożliwe – sprawdzałam 🙂 ) W związku z powyższym dzisiejszy wpis powinien dotyczyć super spotkania lalkowego, które odbyło się u nas w Pozen w zeszłą sobotę – 18 stycznia – i było naprawdę fajne. Ale ponieważ przed spotkaniem wydarzyło się trochę innych okoliczności lalkowych, to relację ze spotkania odkładam na next wpis, a teraz będzie o czym innym 🙂

Zacznę od opowieści z Monsterowa. Otóż wioska cieszy się ogromnym powodzeniem i przybywa do niej coraz więcej Upiorków. Od ostatniego wpisu dojechały na stałe trzy miłe panny, w tym młodsza siostra właścicielki baru. Poza tym Clawdeen, czyli wspomniana właścicielka baru – oddala Cleo jej firmowe ciuchy i …zamiast wrócić do barowej kiecki…buchnęła bezczelnie niedzielną kieckę Draculaurze…co za brak klasy 😉 Ghoulia natomiast dostała na Gwiazdkę piękny zestaw ubranek i  podzieliła się nim z nowo przybyłą do Monsterowa – Robeccą Steam. Musiała się podzielić, bo Robecca w piżamie wysiadła z pociągu… i nie pamięta dlaczego… Natomiast trzecim nabytkiem Upiornej wioski jest Jinafire Long, córka Smoka Chińskiego. Przyjechała w swoim własnym stroju 😉 Tyle wieści. Czas na konkret graficzny:

DSC_6055

Od lewej: Jinafire Long, seria Scaris (Wyprawa do Upioryża); Robecca Steam, seria Dead Tired część III i Howleen Wolf, seria 13 życzeń. Robecca w sukience z zestawu podwójnego dla Ghoulii i futrzanej kamizelce Abbey. Howleen 13 życzeń jest drugą lalką Mattela o tym headmoldzie. I o wiele bardziej dopracowaną. Bogatszą w dodatki, kolorowy makijaż i ciekawy strój. Ma dziwne dłonie, takie z przykurczem 😉 Bardzo pozytywnie zaskakuje też Robecca z piżamowej serii. Ma gęste, pięknie błyszczące włosy i przyjemny dla oka makijaż. Mamy w domu Lagoonę z tej samej serii i muszę powiedzieć, że bieda aż piszczy w ilości włosów i jakości wykonania plastikowych kończyn. Włosy – dosłownie mysi ogonek. A Robeccę zrobiono całkiem przyzwoicie, dla odmiany.

DSC_6058A poniżej moje ukochane kapciochy 😉 tym razem w wersji robotowej:

DSC_6063 A tutaj Howleen:

DSC_6062

I córka Smoka: (zwróćcie uwagę na kosmiczne buty:))

DSC_6061

DSC_6059

A tutaj sielanka: powitanie młodszej siostry przez Clawdeen, szczęśliwa Cleo w pudełkowym stroju…

DSC_6067

…i Rochelle, która zrzuciła ciasną kieckę na rzecz bardziej luźnego i wygodnego stroju 🙂 przy okazji – na lotnisku odnalazła się jej walizka, zagubiona podczas podróży z Upioryża 🙂

DSC_6072

A teraz, zgodnie z dzisiejszym tytułem – reszta lalkowej twórczości. Otóż po tym spotkaniu, o którym będzie w next wpisie naszło mnie na zeszycie – przerobienie starej sukienki ślubnej, która od dłuższego czasu leżała w pudełku z ubrankami. Popatrzywszy na moje barbiochy, od razu wpadła mi w oko modelka, która idealnie oddaje ducha panny młodej 🙂 Do zestawu dostała kolczyki Dziecka i białą wstążkę do włosów:

ballerina-panorama

DSC_6033

DSC_6034Wdzięcznie pozuje My First Barbie – Ballerina 🙂

I na koniec – coś, co chcę pokazać, ale od razu zastrzegam – nie podoba mi się 😉 Dziecko mnie zawiodło…ja tutaj się dwoję i troję, żeby wyrobić jej gust lalkowy…podsyłam piękności różnorakie…a ona mi taki zawód sprawia…;) hihihi zażyczyła sobie MLP Rarity Equestria Girls! Myślałam, że się przewrócę w sklepie, ale po długim oglądaniu wybrałyśmy chyba najładniejszą, o ile w przypadku tych lalek o ładności w ogóle można mówić (ale to już tylko moje prywatne zdanie). Oceniajcie sami:

DSC_6068

DSC_6069

DSC_6071

Pojechali po bandzie z tymi butami… Nie dosyć, że za wielkie w stosunku do ciałka, to jeszcze lalka stóp nie ma. Jakie było zdziwienie Dziecka jak to zobaczyła, hihihi Bardzo zachęcający widok 😉 Reszta szczegółów lalki – bez komentarza 😉

Do następnego razu 😀

Wykopaliska „na rockowo”.

…prawie w stanie wykopalistycznym znajdują się ubranka i akcesoria kupione ostatnio na allegro. Na zdjęciu wyglądały bardziej cywilizowanie, w dodatku podobno miały być „Mattela” a nie są. A wszystko zakupione zostało w celu ubrania Dany z Barbie and the Rockers (1986), którą wygrałam jakiś czas temu u Mangusty. Zafascynowana pierwszą lalką w kolekcji z moldem Oriental, chciałam sprawić jej rockowy look 😉 albo przynajmniej „szalone lata 80-te”. W paczce znajdowały się między innymi różowe niskie szpilki – nie pasują na Barbie i Fleur. Są na bardziej płaskie stopy takie jak u Fleurki, ale mniejsze. Poza tym jest kurteczka z materiału imitującego cienki jeans z metką „Lucky Ind.”. Kojarzę, że niektórzy z Was mają lalki tego producenta – chyba Betty Teen, tak? Możecie mi pomóc w identyfikacji tych butów? bardzo jestem ciekawa do której lalki pasują:DSC_5500

Natomiast kurtka znalazła szybkie zastosowanie w sesji zdjęciowej Barbie and the Rockers 1985. Polowania na strój z pudełka (teraz w sumie dwa stroje musiałabym skompletować – Danie też) jak na razie spełzają na niczym i powoli tracę do nich zapał. Postanowiłam więc ubrać moją Rockersównę i jej przyjaciółę z kapeli w cokolwiek, co nie jest suknią balową. W wyżej wspomnianej paczce była też bluzka niewiadomego pochodzenia, rodem z lat 60-tych, pasująca idealnie do legginsów zapożyczonych od Barbie Teen Talk. Cały zestaw super pasuje Kirze-Danie (nie wiem dlaczego, ale na headmold Oriental od zawsze mówię Kira :)). Turkusowe szpilki z domowej kolekcji uzupełniają ubiór i pasują do cieni na powiekach.

DSC_5576

Baśka dostała zestaw nie mniej pociągający 😉 spodnie odziedziczyła po Stefie (Stefa się rozpadła, ubranka zostały 😉 ), pasek wypożyczyła od Fleur a kurtka to wspomniany już nowy nabytek. Między dziewczynami jest zaledwie rok różnicy wiekowej i widać, że przypadły sobie do gustu.

DSC_5582

A teraz trochę techniki 😀

Czytać umiem, nawet ze zrozumieniem ;), a przynajmniej tak mi się zawsze zdawało. Ale dopóki nie zobaczyłam na żywo co oznacza napis na pudełku: „Barbie and The Rockers Real Dancing Action” – żyłam w głębokiej nieświadomości 😉

Otrzymawszy wygrany prezent od Mangusty (jeszcze raz życzę Ci 100 lat bloga :)), wyjęłam z  koperty lalkę przekrzywioną w pasie w jedną stronę. Hmmmm, pomyślałam…aha to ta seria tak miała (Barbie też w pudełku taka wygięta stoi…) i dlatego to „dancing action”… ale coś mi  nie pasowało i spróbowałam wyprostować lalkę….a tam! oooo! jezuuuuu! ręce się ruszają!! hihihihihi uczymy się przez całe życie 😉 Już teraz wiem, że mechanizm „real dancing action” polega na tym, że poruszając lalką w talii w lewo i prawo wprawiamy ręce w ruch „góra-dół”. Wygląda to tak:

DSC_5490

Kira (Dana) ma piękne, ciężkie i lśniące włosy i rockowy, ale delikatny makijaż. Od dłuższego czasu zabieram się za poprawienie ust, nadgryzionych już zębem: czasu lub jakiegoś dziecka 😉 Zebrałam nawet potrzebne informacje na temat repaintu, zabrakło oczywiście czasu 😉

DSC_5573

Natomiast jej koleżanka (rocznik 1985) należy jeszcze do generacji starszych Barbie. Rzadziej rootowane włoski i nieco inne nogi – grubsze w łydkach, o bardziej zaznaczonych stopach. Pasują na nie mniejsze – starsze buty Barbie. Makijaż sceniczny, fioletowe cienie na powiekach w dwóch odcieniach są nie do pomylenia z żadną inną Barbie.

DSC_5579

Porównanie stóp Barbie produkowanych do 1985 i od roku 1986:

DSC_5587 Na pierwszym planie stopa starszego typu – bardziej zaznaczone palce i wygięcie stopy. A poniżej Dana 🙂

DSC_5578

Urodzinowe prezenty

Ok, miał być długo przygotowywany wpis o butach Fleur i Barbie, ale… Właśnie. Chcąc zrobić sobie prezent na urodziny – planowałam kupić którąś z Barbie, „które zawsze chciałam mieć” (tak, to jest odrębna kategoria, na szczęście niezbyt rozbudowana:)). Przy okazji przypomniałam sobie, że oprócz tego, że były Barbie „które zawsze chciałam mieć”, była jeszcze…Skipper!!  (też ta „którą zawsze chciałam mieć) W sumie podobały mi się wszystkie z roczników 1987-1994, czyli seria ” wielkie oczy” 🙂 W związku z powyższym udało mi się nabyć na rodzimym Allegro takie właśnie cuda! Szybciej byłoby kupić na ebayu interesujące mnie modele w pudełku, ale nie chodziło o wydanie mnóstwa forsy, lub zaciągnięcie kredytów, ale o przyjemność popatrzenia na znajome buźki z dzieciństwa i danie im drugiego życia. Przyjechały w stanie wskazującym 😉 na intensywne użytkowanie:   Barbie and the Rockers (1986), Barbie Super Star (1988) i Skipper, widoczne na foto poniżej :

Co do Skipper – po intensywnym poszukiwaniu w necie, ustaliłam wreszcie rocznik i nazwę (Baton Twirling Skipper 1992), ponieważ lalka przyjechała goła (i wesoła ;)). Na dodatek szczerze wierzyłam, że płaskie balleriny od Barbie będą do niej pasowały, a tu się okazało że nie. Zostałam więc z gołą lalką i co gorsza (ciuchy można w ostateczności uszyć lub wydziergać :)) bez butów…Ale od czego jest moja stara kolekcja od Fleur ;)! Wyszperałam adidasy z ubranka 1260 i okazało się, że pasują super!! Wprawdzie nie mogłam do nich założyć sukni balowej ;), ale za to miałam komplet po Steffi Love, który idealnie się nadał! Plusem w całej sprawie jest stan lalki, nawet bez spa włosy i ciałko były w dobrym stanie.

Barbie Super Star (1988) i Barbie and the Rockers (1986) przyjechaly bez oryginanych ubranek i biżuterii. Jak wiecie – przy odrobinie szczęścia na ebayu można kupić oryginalne stroje do konkretnej Barbie, ale z biżuterią zdecydowanie gorzej. Obie panny przyjechały w stanie „do remontu”, ale w wersji light ;). Zostały porządnie umyte i zaczęło się moczenie włosów, hihihi Moczyły się zgodnie z zaleceniami Marka i Rudego Królika, które wyczytałam wcześniej – dłuuugo, ale efektywnie.

 

 

W imprezie łazienkowej udział wzięły: ofiary-nowe nabytki oraz stare wygi ;> czyli  Fleurki – Ballerina, Special Offer i Basic. Basic jak na babcię przystało (starsza ode mnie o rok ;)) luzacko w dresiku i adikach; Special Offer w wieczorowej sukni i rodowych perłach z domowego outfitu ;> i ballerina w dziarskiej sukieneczce z jakże w tym sezonie modnym paskiem ;> o ile dresik jest ubrankiem czysto cinkciarskim (pojęcie znane w PRL;)) kupionym w prywaciarskim sklepie w latach 80-tych, o tyle  dwa pozostałe ubranka są autorstwa mojej mamusi, szyte w tym samym czasie co dresik, ale na Łuczniku i z materiałów Teofilowa (wszystkie pojęcia znane dobrze rocznikom około ’78 :))

Po umyciu, wysuszeniu (stwierdziłam, że najpierw zobaczę jak wyglądają ich włoski bez nawijania na wałki), okazało się, że :

1. Skipper ma idealne, przepiękne, przecudnie lśniące włosy – w sumie jak nowe z pudełka

2. Barbie and the Rockers odzyskała część oryginalnych drobnych loczków ( z tyłu wyglądają o niebo lepiej) i śliczny miodowy kolor

3. Super Star…ma piękne matowe włosy w dodatku cieniowane…i też odzyskały fajny, delikatny skręt

Pisałam, że lalki przyjechały w sukienkach…ale jakich! 🙂 kilka godzin na ebayu i okazało się, że sukienka Super Star pochodzi z 1990 roku z kolekcji ślubnej i ktoś w napadzie szału albo innej inwencji twórczej odciął jej górną koronkę…

Z jednej strony szkoda, bo nie lubię przerabiania starych oryginałów, ale z drugiej…suknia ma tak idealnie uszyty gorset, że wygląda po przeróbkach zgrabniej niż w oryginale. Natomiast sukienka drugiej Baśki pochdzi chyba z lat 70-tych i chyba jest to seria „Best Buy Fashion”. Widziałam takie na ebayu, uszyte z takich właśnie tkanin, więc możliwe, że to jakaś prawdziwa staroć się trafiła. Gdyby ktoś z Was mógł pomóc w jej identyfikacji – będę wdzięczna. Tu, na pierwszej sesji założyłam Baśce do niej czerwone szpile z naszej domowej kolekcji. Na koniec parę fotek nowych mieszkanek Czapurskiego grodu :))

ps. nie byłabym sobą, gdybym je tak zostawiła 😉 jadą już ubranka dla Skipper (w tym jej oryginalne :)), poluję też na garderobę Rockers i Super Star (z tym ostatnim najgorzej…prawie nic nie ma, ale jestem cierpliwa i pełna nadziei!), no i na buty dla Skipper…przecież nie może biedne dziecko biegać ciągle w pożyczonych od Fleur adikach ;)))

miłej niedzieli 🙂

%d blogerów lubi to: