Headmold Steffie, czyli historia uczuć mieszanych, zakończona happy-end’em.

Bo z tą Stefą to było tak…

Prawie wszyscy się zachwycają. Niby ja też. Ale w sumie to zależy kiedy 😉 Podobały mi się zawsze te z początku lat 80-tych Steffie, te będące „hispanic” i AA i np. panna młoda o imieniu Tracy (#4103 Tracy Bride). Ale te późniejsze już niekoniecznie. I tak sobie trwałam w tym stanie między chęcią i niechęcią, zastanawiając się czy w ogóle nabyć Steffie. Aż pewnego dnia z pomocą przyszło nieocenione Dziecko i wątpliwości rozwiały się same 🙂

Czy pisałam już, że uwielbiam Carrefour’a? za ceny lalek? nigdy mnie nie zawiedli – czy chodziło o Monsterki, czy o barbiochy, co jakiś czas mają takie wyprzedaże, że „głupotą byłoby nie kupić” 😉 Jakoś w okolicach 1 stycznia nawiedziłam stoisko z lalkami, przeglądając co jest na rzeczy. Trafiłam wtedy na serię kolekcjonerską black label: The Barbie Look City Shine.

steffie-karton-pokazlalek

Wszystkie cztery lalki są śliczne. Każdą chciałam mieć. Ale kiedy policzyłam cenę jednostkową razy cztery 😉 to odłożyłam na półkę tą, którą akurat trzymałam, bo mimo, że przecena to i tak portfel nadwątlony po sylwestrowych szaleństwach był. Ze stoickim spokojem („jestem wielkim kwiatem lotosu” ;)) powiedziałam w duchu że „następnym razem” i „może na allegro taniej będzie” (taaaa jasne ;)) a w marzeniach szklaną półeczkę zobaczyłam w moim domku, a na niej wszystkie cztery panny…każda na swoim stojaczku oczywiście. W sklepie przyjrzałam się lalkom – są po prostu piękne. Mają wprawione gęste rzęsy, ręcznie umalowane buzie, dopracowane stroje, buty.

Wkrótce zapomniałam o całej historii, ale niedawno znowu pojechałam do Carrefoura z dzieckiem po zwykłe zakupy. I znowu zaliczenie półki z lalkami: gmeramy, komentujemy i …nagle wzrok mój pada na znajome kartoniki. Pokazuję Córce pierwszą z kolekcji – Barbie bob mackie, sięgając jednocześnie w głąb półki po inne panny – żeby pokazać wszystkie. Została ostatnia Stefa. I moje Dziecko ją zobaczyło i mało się nie zakrztusiła własną śliną z wrażenia 😉 a jej oczy zaczęły wyglądać jak piłeczki: „Mamoooo Mamoooo jaka śliczna!!!!!!!!!!!!!!! Ja taką chcę na urodziny…mamo” itd… Lament w sklepie. Uśmiałam się, bo rzeczywiście ta Steffie jest niesamowita. Nigdy nie wspominałam Dziecku o tym, że to taki stary i zasłużony dla Mattela headmold. Że była wieloma postaciami od 1971 roku i że od tylu lat inni też się nią zachwycają. Liwia prostu spojrzała… i wpadła jak śliwka w kompot 🙂 Ma Dziecko oko i dobry gust.

Tak więc żeby życzenie spełnić, zakamuflowałam lalkę najgłębiej ja się dało na półce, a następnego dnia rano pojechałam i kupiłam. Stefa na razie do szafy powędrowała, żeby do maja dotrwać i stać się prezentem urodzinowym odpakowanym z dzikim piskiem rano po obudzeniu. Nie mogę się doczekać reakcji Dziecka!

A póki co obfociłam to cudo na szybko telefonem i spieszę się podzielić z Wami wrażeniami. Jest co pooglądać! Proszę bardzo:

steffie-duze-pion

steffie-tyl-pudelka

steffie-okladka-popiersie

steffie-trzyczwarte-przod

steffie-trzyczwarte-bokiem

steffie-trzyczwarte

steffie-nogi

steffie-buzia-prawy

steffie-buzia-lewyRzęsyyyy długie i podkręcone!

steffie-buzia-duzaLalka jest naprawdę cudowna…

steffie-butyOczywiście paznokietki pomalowane pod kolor pomadki. Poniżej zbliżenie na bransoletkę.

steffie-bransoletka

Nasza pierwsza Steffie 🙂 Piszę nasza, ale wiadomo, że kupiona Dziecku i będzie jej. Ja co najwyżej popatrzę sobie albo fotki popstrykam – oczywiście – kiedy Ona pójdzie spać 😉

Reklamy

Wszystkie siostry Barbie Suncharm – czyli: turkusem po oczach ;)

Przyjechał wreszcie „stary barbioch do remontu”, wspomniany w poprzednim wpisie, przy okazji podejmowania strategicznej życiowo 😉 decyzji o zakupie MyScene Kennedy. Zanim jednak przyjechał, piszczałam już z radości, bo na zdjęciu aukcyjnym widać było, że odziany jest w oryginalne ubranko do mojej Suncharm/Western Fun Barbie. Brakowało tylko kapelusza i kowbojskich ozdób na przedramiona. W pudełku, ubranko nr 9952 wygląda tak:

suncharm-ubrankoźródło: ebay.com

Co dziwne, zawsze myślałam, że to spódnica, a okazało się, że to spódnico-spodnie, modne u nas około lat 90-tych, zresztą sama takie podobne miałam jako dziecko. W każdym razie ubranko okazało się chyba nowe, jest w super stanie, wyprałam tylko delikatnie, żeby odkurzyć. Modelka już czekała. W zeszłym roku przypadkowo kupiłam kolejną barbie z oczami Suncharm. Prawdę pisząc, dostałam świra na punkcie tych oczu. Odkąd zobaczyłam, że Capri barbie też takie ma, zaczęłam intensywne poszukiwania, które zakończyły się wnioskiem, że: poza Suncharm i Capri – taki rysunek oka posiadają jeszcze dwie Barbie wydane na rynek amerykański w 1991 roku: Woolworth Special Edition Barbie oraz Cute n’ Cool Barbie. W sumie naliczyłam cztery lalki z tym samym rysunkiem oka. Wszystkie wyprodukowane w Malezji. Najstarsza to Suncharm (europejska)/Western Fun (amerykańska) z 1989 roku, potem Capri – produkowana tylko na rynek europejski w 1990 roku i dwie wyżej wymienione amerykanki z 1991 roku.

Najłatwiejsza do zidentyfikowania jest Suncharm – ma jako jedyna z nich zgięte ręce w łokciach. Pozostałe panny mają proste ręce. Jednak Capri ma włosy z kanekalonu, tak samo jak Suncharm. A Cute n’ Cool długie za pas proste włosy saranowe, więc łatwo ją odróżnić od burzy drobnych loków Woolworth – zresztą również saranowych, dzięki czemu nie pomylimy ich z kanekalonowymi lokami Capri 😉 prawda, że proste? 😉 Dla ułatwienia poniżej wszystkie trzy panny z prostymi rękami:

suncharm-oczy-lalki

Od lewej: Capri – 1990, Woolworth – 1991, Cute n’ Cool 1991.

Suncharm nie pokazuję, ponieważ mnóstwo jej zdjęć zamieściłam zaraz po wyjęciu jej z pudełka cztery lata temu, kiedy zaczynałam pisać tego bloga. Wszystkie są w jednym z pierwszych moich wpisów.

Do dzisiaj nie wiem, dlaczego akurat ten rysunek oka tak mnie ujął u Barbie. Dla mnie jest wyjątkowo bogaty, ma mnóstwo detali, np. żółty trójkącik na tęczówce, czy pół kreski na dolnej powiece. Co ciekawe, mam trzy lalki – niby te same, ale każda jest inna. Suncharm ma najciemniejsze odcienie na twarzy, Capri ma tak samo ciemne oczy, ale bez różowych policzków i bardziej blade usta. Natomiast trzecia lalka ma najbardziej intensywny makijaż. Oprócz jaśniejszych, bardziej intensywnych oczu, ma róż na policzkach i różowe usta. Tak naprawdę nie wiem która to z wymienionych przeze mnie lalek. Teoretycznie to Capri, bo ma kanekalonowe włosy i proste ręce. Ale po wypraniu jej włosów, wcale nie było na nich śladu loków, które miała Capri, więc do końca pewna nie jestem. Dziś jest modelką prezentującą ubranko dla Suncharm. Bardzo kolorowy strój idealnie pasuje pod oczy lalki. Obok niej stoi Suncharm w swoim stroju z wyblakłymi od słońca legginsami (po wyjęciu z pudełka postawiłam ją na półce, do której codziennie docierało światło słoneczne. Po jakimś czasie zauważyłam, że z przodu legginsy wyblakły).

DSC_0397Ubrania łączy wzór klamry od paska:

DSC_0405Czy wiecie, że pasek Suncharm był jednocześnie bransoletką dla małej właścicielki lalki? (tak głosiła wieść na pudełku)

DSC_0406Poszczególne części tych ubranek zapinane są na małe, białe i kwadratowe zatrzaski. Kamizelka i kurtka uszyte są z sztywnego weluru. Co ciekawe – do obydwóch ubranek są buty – kozaki. Ale do Suncharm dołączono klasyczne mattelowskie kowbojki z napisem „Barbie”, natomiast ubranko w pudełku posiada gumowe kozaczki, które bardzo trudno się zakłada (pewnie talk by się przydał), na niższym obcasie i w innym odcieniu różu:

DSC_0412

…A teraz – turkusem po oczach 😉 :

DSC_0451

i jeszcze trochę:

DSC_0427

DSC_0419

Kiedy szukałam wszystkiego, co związane było z Suncharm Barbie, natknęłam się na sporo dodatków do tej lalki. Poza innymi lalkami z tej serii (Nią i Kenem) oraz ubrankami, znalazłam też: konia, camper i psa. Ale jakie było moje zdziwienie, kiedy doszukałam się butiku, grilla, jeepa i rozkładanego domku kempingowego? Zobaczcie sami, seria była naprawdę bardzo bogata. Nie wiem tylko, które z tych rzeczy produkowane były również na rynek europejski dla Suncharm, a które tylko na amerykański – dla Western Fun. Koń i camper na pewno u nas były, ponieważ stanowiły przez lata obiekt moich westchnień, a widziane były na zdjęciach z pudełka. Jeep, domek i butik także. A grill i pies? Nie mam pojęcia.

Barbie Western FunCamper, koń, Nia, Ken i ubranka 🙂

suncharm-konźródło: ebay.com

KOŃ (tu brakuje mi emotikona z głupawym, rozmarzonym wyrazem twarzy…)

western-dogźródło: j.w.

Jak koń – to i pies musi być 🙂

western-grilźródło: j.w.

…i grill z Kenusiem pośród gołych skał Wielkiego Kanionu…

suncharm-autoźródło: j.w.

i Suncharm jeep, żeby łatwo na zakupy z tej pustyni dało się dojechać:

1990-suncharm-butikźródło: j.w.

suncharm-campźródło: j.w.

I Suncharm domek rozkładany. Wszystko byłoby okej, tylko te narty stojące przy wejściu jakoś mi nie pasują do tego letniego klimatu 😉 może się czepiam 🙂

Prawda, że cała seria była bardzo bogata? Pewnie dla dobrego wyeksponowania wszystkich elementów, potrzeba by osobnego pokoju. Byłby… różowo-turkusowy!

 

 

Picnic Set Barbie 1959/2006

Nie jestem kolekcjonerką lalek. Nie kupuję limitowanych modeli, nie skreślam z katalogu, np. Mattela, co już mam a czego jeszcze nie „w tym sezonie”. Prawdę napisawszy – nie podobają mi się pierwsze wersje Barbie. Posiadam natomiast instynkt łowiecki oraz intuicję…które niezmiennie wyznaczają ścieżkę mojego życia. I które to cechy zaprowadziły mnie prawie dwa lata temu do działu z zabawkami pewnych poznańskich delikatesów. Dział kiepsko zaopatrzony i z rzadka odwiedzany przez kupujących, o czym świadczą wysokie ceny i kurz na asortymencie. Nie mniej jednak prowadzona wyżej wspomnianą intuicją, przeszłam dział aż do końcowej półki z napisem „wyprzedaż”. Dostrzegłam na najniższej półce kilka lalek w dziwnych pudełkach…Podeszłam bliżej, spojrzałam na lalki i na cenę i …zamarłam. W następnym kroku nerwowo obejrzałam się dookoła jakby to był jakiś żart, potem wybrałam szybko lalkę w najlepszym stanie (w reszcie brakowało luźnych części)…i nerwowo spoglądając, czy ktoś nie podbiegnie i nie wyrwie mi z ręki łupu – udałam się do kasy. Po zapłaceniu (…okazało się że cena na regale była PRAWDZIWA 😉 ), wyszłam ze sklepu, wsiadłam do auta i zaczęłam bacznie się przyglądać mojej Picnic Set Barbie z 2006 roku – będącą reprodukcją oryginału z 1959 roku, zrobioną na zamówienie kolekcjonerów, Gold Label z numerem J4260,  za którą zapłaciłam niecałe 45 złotych polskich :D… Taka to była historia 🙂 Zbierając już jakiś czas lalki, wiem jak wyglądały kiedyś Barbie, wiem też co to Gold Label. Tylko cena mi nie pasowała od początku, ale zrzuciłam ją na karb niewiedzy pracowników owego sklepu, którzy zamówili lalkę ekskluzywną. Dzisiejsze dzieci nie padają z zachwytu na widok lalki z lat 60-tych ubiegłego wieku, więc niesprzedający się model przeceniono…na czym Madzia skorzystała. Dodam tylko, że lalka do dziś pozostaje w pudełku, nieodpakowana. Nie mam potrzeby wyciągania jej z tego pudełka. To taka moja perełka – i niech tak zostanie.

Lalka jest wyjątkowa. Nie nosi sukni księżniczki, nie jest różowiasta, nie ma różdżki, ani innych dziewczyńskich gadżetów 🙂 ma za to niebywałą klasę, wyrażającą się w wysokiej jakości wykonaniu – zwłaszcza – dodatków. Uszyte z najwyższą starannością ubranko, klapki na koturnie z korka, pomalowane paznokietki…to jest klasa sama w sobie. To jest Barbie od Mattel.

Obraz 007

Pudełko jest zrobione pod potrzeby kolekcjonerów – można je zamknąć, a   można też eksponować lalkę przez dołączoną szybkę z grubej folii. Niestety takie opakowanie (szybka nie jest wklejona w pudełko, można ją zdjąć) daje możliwość wyjęcia ruchomych dodatków – czyli w tym przypadku rybki lub butów – jeśli lalka leży na półce sklepowej.

Obraz 029

Zawsze uważałam wyraz twarzy pierwszych Barbie – za nieco dziwny. Lekko naburmuszony, spojrzenie spod powiek …dla osoby znającej lalki barbie tylko z headmoldu Superstar – to naprawdę szok 🙂 Ale im bardziej na nią patrzę i wpasowuję w jej czasy – tym bardziej całość staje się spójna 🙂

Obraz 036

Obraz 019

Obraz 018

Obraz 017

Obraz 016

Obraz 014

Obraz 012

Obraz 010

Obraz 008

Obraz 022

Obraz 027

Obraz 031

Obraz 033

Obraz 030

Obraz 024

Lalkowanie po poznańsku :)

Lalkowanie grupoowe…to nowy termin w słowniku języka polskiego, oznaczający spotkanie osób rozmawiających i macających i fotografujących lalki swoje i będące własnością uczestników spotkania 😉 rozmowa oczywiście dotyczy w 80% – lalek…

….taka definicja przychodzi mi do głowy. A Wam? Co oznacza dla Was lalkowanie grupowe? Bo samotnicze – to jeszcze – repaint, reroot, obszywanie, obfocenie, hihihhi i inne czynności związane z obsługą lalek 🙂

I takie właśnie lalkowanie grupowe miało miejsce 18 stycznia w Poznaniu. Zaczęło się niewinnie  – w klimatycznych wnętrzach Zielonej Werandy spotkały się: Stary Zgred, borze, Kolibo, Anerian, Arszenikk, Usagi, Dia i ja. Na wielkim stole rozłożyłyśmy swoje skarby. Przekrój był niesamowity – od moich zwykłych barbiochów i Skipperek, przez Monster High, inne lalki widoczne na zdjęciach, o których istnieniu nie miałam pojęcia, aż po Blythe (którą kojarzę ;))  i duże lalki artykułowane, np. Rexy. O niej tez niewiele wiedziałam, ale wpadła mi dziewczyna w oko 😉 W sumie dla każdego oka coś miłego. Było bardzo sympatycznie, dowiedziałam się jak uratować pogryzione dłonie lalki (i działa !!!!), oglądałyśmy nawzajem przyniesione cuda  i  tak spędziłyśmy kilka godzin. Później ja musiałam opuścić dziewczęta…ale one doskonale bawiły się dalej. Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie w takim gronie – niedługo pewnie znów się zobaczymy 🙂

Poniżej nasze skarby 🙂

DSC_5969-korekta

DSC_5970

DSC_5973

DSC_5974-korekta

DSC_5975

DSC_5976-korekta

DSC_5978

DSC_5985

DSC_5986

DSC_5988

DSC_5989

DSC_5992-korekta

DSC_5993-korekta

DSC_5998

Wszystko naraz ;)

No tak, frustracja mnie naszła wielka, więc zanim przejdę do rzeczy, to sobie nieco ponarzekam (niezainteresowanych powyższym proszę o przejście do next akapitu 😉 ) Otóż zacznę od tego, ze bardzo lubię swojego bloga robić – tzn. pisać. I mam mnóstwo tematów zapisanych do zredagowania. Ciągle oczywiście dochodzą nowe pomysły…i tak wkoło. I moja frustracja wynika z braku czasu na zrealizowanie tematów z karteczki i tych z głowy. W rezultacie mam bałagan na blogu i zszargane nerwy 😉 Bo za każdym razem kiedy sobie obiecam że „dziś coś napiszę” to: albo jestem przeziębiona…albo muszę coś innego robić…albo coś tam jeszcze…jezuuuuu. Dobra, okej. Wylałam żal do czasu, że nie składa się doba z 36 godzin (ale byłby luksus) i do siebie samej że nie umiem spać po 4 godziny na dobę i funkcjonować normalnie 😉 (niestety niemożliwe – sprawdzałam 🙂 ) W związku z powyższym dzisiejszy wpis powinien dotyczyć super spotkania lalkowego, które odbyło się u nas w Pozen w zeszłą sobotę – 18 stycznia – i było naprawdę fajne. Ale ponieważ przed spotkaniem wydarzyło się trochę innych okoliczności lalkowych, to relację ze spotkania odkładam na next wpis, a teraz będzie o czym innym 🙂

Zacznę od opowieści z Monsterowa. Otóż wioska cieszy się ogromnym powodzeniem i przybywa do niej coraz więcej Upiorków. Od ostatniego wpisu dojechały na stałe trzy miłe panny, w tym młodsza siostra właścicielki baru. Poza tym Clawdeen, czyli wspomniana właścicielka baru – oddala Cleo jej firmowe ciuchy i …zamiast wrócić do barowej kiecki…buchnęła bezczelnie niedzielną kieckę Draculaurze…co za brak klasy 😉 Ghoulia natomiast dostała na Gwiazdkę piękny zestaw ubranek i  podzieliła się nim z nowo przybyłą do Monsterowa – Robeccą Steam. Musiała się podzielić, bo Robecca w piżamie wysiadła z pociągu… i nie pamięta dlaczego… Natomiast trzecim nabytkiem Upiornej wioski jest Jinafire Long, córka Smoka Chińskiego. Przyjechała w swoim własnym stroju 😉 Tyle wieści. Czas na konkret graficzny:

DSC_6055

Od lewej: Jinafire Long, seria Scaris (Wyprawa do Upioryża); Robecca Steam, seria Dead Tired część III i Howleen Wolf, seria 13 życzeń. Robecca w sukience z zestawu podwójnego dla Ghoulii i futrzanej kamizelce Abbey. Howleen 13 życzeń jest drugą lalką Mattela o tym headmoldzie. I o wiele bardziej dopracowaną. Bogatszą w dodatki, kolorowy makijaż i ciekawy strój. Ma dziwne dłonie, takie z przykurczem 😉 Bardzo pozytywnie zaskakuje też Robecca z piżamowej serii. Ma gęste, pięknie błyszczące włosy i przyjemny dla oka makijaż. Mamy w domu Lagoonę z tej samej serii i muszę powiedzieć, że bieda aż piszczy w ilości włosów i jakości wykonania plastikowych kończyn. Włosy – dosłownie mysi ogonek. A Robeccę zrobiono całkiem przyzwoicie, dla odmiany.

DSC_6058A poniżej moje ukochane kapciochy 😉 tym razem w wersji robotowej:

DSC_6063 A tutaj Howleen:

DSC_6062

I córka Smoka: (zwróćcie uwagę na kosmiczne buty:))

DSC_6061

DSC_6059

A tutaj sielanka: powitanie młodszej siostry przez Clawdeen, szczęśliwa Cleo w pudełkowym stroju…

DSC_6067

…i Rochelle, która zrzuciła ciasną kieckę na rzecz bardziej luźnego i wygodnego stroju 🙂 przy okazji – na lotnisku odnalazła się jej walizka, zagubiona podczas podróży z Upioryża 🙂

DSC_6072

A teraz, zgodnie z dzisiejszym tytułem – reszta lalkowej twórczości. Otóż po tym spotkaniu, o którym będzie w next wpisie naszło mnie na zeszycie – przerobienie starej sukienki ślubnej, która od dłuższego czasu leżała w pudełku z ubrankami. Popatrzywszy na moje barbiochy, od razu wpadła mi w oko modelka, która idealnie oddaje ducha panny młodej 🙂 Do zestawu dostała kolczyki Dziecka i białą wstążkę do włosów:

ballerina-panorama

DSC_6033

DSC_6034Wdzięcznie pozuje My First Barbie – Ballerina 🙂

I na koniec – coś, co chcę pokazać, ale od razu zastrzegam – nie podoba mi się 😉 Dziecko mnie zawiodło…ja tutaj się dwoję i troję, żeby wyrobić jej gust lalkowy…podsyłam piękności różnorakie…a ona mi taki zawód sprawia…;) hihihi zażyczyła sobie MLP Rarity Equestria Girls! Myślałam, że się przewrócę w sklepie, ale po długim oglądaniu wybrałyśmy chyba najładniejszą, o ile w przypadku tych lalek o ładności w ogóle można mówić (ale to już tylko moje prywatne zdanie). Oceniajcie sami:

DSC_6068

DSC_6069

DSC_6071

Pojechali po bandzie z tymi butami… Nie dosyć, że za wielkie w stosunku do ciałka, to jeszcze lalka stóp nie ma. Jakie było zdziwienie Dziecka jak to zobaczyła, hihihi Bardzo zachęcający widok 😉 Reszta szczegółów lalki – bez komentarza 😉

Do następnego razu 😀

Jesienne porządki, czyli przydługawa przerwa wakacyjna ;)

no właśnie. Ostatni wpis, który udało mi się zrobić jest sprzed wakacji…tragedia 😉 ale, nie próżnowałam w tym czasie – biernie uczestniczyłam w życiu innych blogów, czytałam wpisy, sercem będąc przy piszących 😉 nie komentowałam, ponieważ w pracy nie wypada się logować gdziekolwiek 🙂 a w domu …. eee yyy no jakby to powiedzieć – nie było sposobności i czasu. I tak w kółko. Aż nadszedł czas, żeby wszystko sobie poukładać, priorytety też. I znaleźć czas dla przyjemności, nie tylko dla obowiązków.

Udało mi się wreszcie po prawie dwóch latach kupić strój do mojej Barbie and the Rockers 🙂 zapeszyłam we wcześniejszym wpisie i pokazałam ją w ubranku zastępczym…a tu, proszę bardzo – doczekała się dziewczyna własnego ciucha z pudełka ! I wygląda bosko 🙂

DSC_5873

DSC_5876

Wreszcie mam w domu rasowy klimat lat 80-tych 🙂 poza tym ubrankiem udało mi się kupić inne z tej serii i kolejną lalkę – bardzo ładną i delikatną My first Barbie z 1987 roku. Do fioletowych cieni na powiekach oczywiście pasowało różowiaste ubranie z kolekcji Barbie and the Rockers.

DSC_5881

DSC_5879 Lalka ma niesamowicie gęste, grube włosy. Niestety z wyciętą górą, wcale nie chcą się ułożyć w jakąkolwiek stronę. Żyją własnym życiem, na dodatek chyba są też trochę przycięte 🙂 taki nieład artystyczny, ale nie zamierzony… Poza tym Barbie ma plastikowe nogi, które się nie zginają! Zrobione są z błyszczącego, śliskiego plastiku. Jedna jest całkiem prosta, druga lekko zgięta w kolanie na stałe. My First Barbie miały być lalkami dla najmłodszych dzieci, dającymi się łatwo przebierać. I tak rzeczywiście jest, na te nogi można wciągać najcieńsze rajstopki – same wjeżdżają 🙂

Od tej samej sprzedawczyni kupiłam też drugą Dance Magic barbie. Jedną już miałam, ale bardzo poniszczoną i jakoś tak nie pasowało mi to wszystko ze sobą. Trafiła mi się w rewelacyjnym stanie laleczka, z oryginalną biżuterią – kolczykami i pierścionkiem! Włosy piękne z falami, czyli jednym słowem „cud miód” (to już dwa słowa, hihi ;)) Uaktualniona Dance Magic / Dream Dance Barbie wygląda tak:

DSC_5869

DSC_5870

I na samym końcu…zakupiłam razem z jednym z ubranek z serii rockowej…Peaches and Cream Barbie z 1984 roku 🙂 jestem bardzo zadowolona, bo lalkę kupiłam przypadkiem, ale widziałam od początku, że to starszy rocznik…ustaliłam co to za jedna 😉 i teraz czekam na okazje, żeby kupić jej oryginalny strój. Do tego czasu zadowala się sukienką z serii Best Buy, starszą niż ona sama i na maleńkich stópkach ma piękna czerwone klapeczki, idealnie do niej pasujące.

DSC_5903

DSC_5902

DSC_5900 W życiu nie widziałam, żeby lalka miała TYLE włosów…jeszcze taka wiekowa 😉 jest w świetnym stanie. Niestety ma kilka rozwarstwionych pasm i dlatego trzeba będzie jej zrobić fryzurkę specjalną. Ale to jak wyschną jej całkiem włosy, bo na zdjęciu które oglądacie – ma jeszcze trochę mokre.

I to na tyle z moich własnych zakupów i z życia moich lalek. Bardzo mi się wszystkie podobają. Starszą Dance Magic dostała moja córka do zabawy, przebrała ją w ubranka po Stefie i swoich Barbie i dumnie nosi ją do przedszkola 🙂 Poniżej są zdjęcia mojej kolekcji. Nie jest wielka, ale moja 🙂

DSC_5906

DSC_5907

 

Wykopaliska „na rockowo”.

…prawie w stanie wykopalistycznym znajdują się ubranka i akcesoria kupione ostatnio na allegro. Na zdjęciu wyglądały bardziej cywilizowanie, w dodatku podobno miały być „Mattela” a nie są. A wszystko zakupione zostało w celu ubrania Dany z Barbie and the Rockers (1986), którą wygrałam jakiś czas temu u Mangusty. Zafascynowana pierwszą lalką w kolekcji z moldem Oriental, chciałam sprawić jej rockowy look 😉 albo przynajmniej „szalone lata 80-te”. W paczce znajdowały się między innymi różowe niskie szpilki – nie pasują na Barbie i Fleur. Są na bardziej płaskie stopy takie jak u Fleurki, ale mniejsze. Poza tym jest kurteczka z materiału imitującego cienki jeans z metką „Lucky Ind.”. Kojarzę, że niektórzy z Was mają lalki tego producenta – chyba Betty Teen, tak? Możecie mi pomóc w identyfikacji tych butów? bardzo jestem ciekawa do której lalki pasują:DSC_5500

Natomiast kurtka znalazła szybkie zastosowanie w sesji zdjęciowej Barbie and the Rockers 1985. Polowania na strój z pudełka (teraz w sumie dwa stroje musiałabym skompletować – Danie też) jak na razie spełzają na niczym i powoli tracę do nich zapał. Postanowiłam więc ubrać moją Rockersównę i jej przyjaciółę z kapeli w cokolwiek, co nie jest suknią balową. W wyżej wspomnianej paczce była też bluzka niewiadomego pochodzenia, rodem z lat 60-tych, pasująca idealnie do legginsów zapożyczonych od Barbie Teen Talk. Cały zestaw super pasuje Kirze-Danie (nie wiem dlaczego, ale na headmold Oriental od zawsze mówię Kira :)). Turkusowe szpilki z domowej kolekcji uzupełniają ubiór i pasują do cieni na powiekach.

DSC_5576

Baśka dostała zestaw nie mniej pociągający 😉 spodnie odziedziczyła po Stefie (Stefa się rozpadła, ubranka zostały 😉 ), pasek wypożyczyła od Fleur a kurtka to wspomniany już nowy nabytek. Między dziewczynami jest zaledwie rok różnicy wiekowej i widać, że przypadły sobie do gustu.

DSC_5582

A teraz trochę techniki 😀

Czytać umiem, nawet ze zrozumieniem ;), a przynajmniej tak mi się zawsze zdawało. Ale dopóki nie zobaczyłam na żywo co oznacza napis na pudełku: „Barbie and The Rockers Real Dancing Action” – żyłam w głębokiej nieświadomości 😉

Otrzymawszy wygrany prezent od Mangusty (jeszcze raz życzę Ci 100 lat bloga :)), wyjęłam z  koperty lalkę przekrzywioną w pasie w jedną stronę. Hmmmm, pomyślałam…aha to ta seria tak miała (Barbie też w pudełku taka wygięta stoi…) i dlatego to „dancing action”… ale coś mi  nie pasowało i spróbowałam wyprostować lalkę….a tam! oooo! jezuuuuu! ręce się ruszają!! hihihihihi uczymy się przez całe życie 😉 Już teraz wiem, że mechanizm „real dancing action” polega na tym, że poruszając lalką w talii w lewo i prawo wprawiamy ręce w ruch „góra-dół”. Wygląda to tak:

DSC_5490

Kira (Dana) ma piękne, ciężkie i lśniące włosy i rockowy, ale delikatny makijaż. Od dłuższego czasu zabieram się za poprawienie ust, nadgryzionych już zębem: czasu lub jakiegoś dziecka 😉 Zebrałam nawet potrzebne informacje na temat repaintu, zabrakło oczywiście czasu 😉

DSC_5573

Natomiast jej koleżanka (rocznik 1985) należy jeszcze do generacji starszych Barbie. Rzadziej rootowane włoski i nieco inne nogi – grubsze w łydkach, o bardziej zaznaczonych stopach. Pasują na nie mniejsze – starsze buty Barbie. Makijaż sceniczny, fioletowe cienie na powiekach w dwóch odcieniach są nie do pomylenia z żadną inną Barbie.

DSC_5579

Porównanie stóp Barbie produkowanych do 1985 i od roku 1986:

DSC_5587 Na pierwszym planie stopa starszego typu – bardziej zaznaczone palce i wygięcie stopy. A poniżej Dana 🙂

DSC_5578

SuperStar Barbie 1988

Uff…nareszcie, po roku, mogę zaprezentować swoją lalkę. Na zeszłe urodziny zrobiłam sobie prezent w postaci trzech trupiszczów, wymagających niewielkiego remontu (https://madmadzia.wordpress.com/2012/02/19/urodzinowe-prezenty/ ). Barbie SuperStar była jedną z nich. W ciągu roku udało mi się zdobyć dla niej strój i wreszcie niedawno – buty.

Obraz 037

Super Star jest niesamowita. Ma niepowtarzalne oczy. Tylko w tych oczach są gwiazdki, a poza nimi jeszcze różowe plamki i perłowy biały pół-przezroczysty cień, który staje się widoczny, gdy lalka ma nieco uniesioną głowę. No i włosy…burza platynowych, cieniowanych fal. Są boskie i nie mechacą się zbyt szybko. Wiem, ponieważ to jest jedyna moja lalka, którą Córka lubi czasem przytulić do snu. Mimo, że serce mi się kraje, wyjmuję lalkę ze stojaka bez słowa i z kamienną twarzą podaję Dziecku 😉 na razie obyło się bez strat.

Strój. Oryginalnie, prosto z pudełka Super Star ma wielką suknię, którą oczywiście można nosić na kilka fantastycznych sposobów. Suknia jest bardzo charakterystyczna i zapewne nie potrzeba jej opisywać:

barbie3(Skan powyżej jest fragmentem folderu, który dołączony był do mojej Western Fun Barbie. Po powiększeniu lepiej widać ubranka)

Poniżej zdjęcia, na którym Barbie odbiera Oscara od Kena (albo inną nagrodę filmową :)), jest zdjęcie przedstawiające wszystkie ubranka, jakie zostały wyprodukowane do Super Star. Wszystkie są niebotycznie piękne, wszystkie maja gwiazdki i wierzcie mi – są prawie nie do dostania w wersjach pudełkowych. Do tego są bardzo drogie. Ubranka posiadają swoje nazwy 😉 I tak, od lewej mamy:

1. „Star on Ice”

2. „Rock ‚N Roll”

3. „Broadway Star”

4. „Movie Star”

5. ” Circus Star”

6.” Model Of The Year”

I właśnie to ostatnie trafiło do mnie w idealnym stanie 🙂 Brakuje tylko ronda robiącego za kapelusz, ale jakoś mi tego nie brakuje. Ubranko Modelki Roku ma zupełnie inną metkę, niż te, które widziałam do tej pory:

Obraz 045

A teraz przechodzę do konkretów. Ubranko składa się z dwóch części. Body i spódnicy. Razem tworzą wieczorową suknię o lawendowym kolorze w obowiązkowe dla SuperStar gwiazdki 🙂

Obraz 046

Do całości pasują perłowe szpilki z kokardkami. Spódnica ma z boku rozcięcie:

Obraz 039 … z którego to rozcięcia widać, że futro jest naszyte tylko z przodu spódnicy. A tak prezentuje się wersja „po 24.00”:

Obraz 041

W końcu to Modelka Roku, więc nie ma się co dziwić…

Na koniec chcę pokazać tą burzę, o której pisałam wcześniej 😉

Obraz 040

I na koniec: Model Of The Year (every ;))

Obraz 044

Obraz 042

Dance Magic / Dream Dance Barbie 1989

Nie piszę listów do św. Mikołaja (u nas Gwiazdora :)) od bardzo dawna. Ale najwidoczniej On naprawdę istnieje, albo mój Anioł Stróż śledzi na bieżąco Allegro 😉 i czasem mnie natchnie żebym zajrzała. I zajrzałam pewnego dnia przed Świętami jeszcze…A tam zwieńczenie moich kilkumiesięcznych poszukiwań!! I tak zakupiłam sobie w ramach prezentu Gwiazdkowego Dream Dance Barbie 😀

Obraz 008

Ponieważ podobno panuje kryzys, więc nie jest to wersja z pudełka, która przyjechałaby z USA i kosztowałaby jakieś 200 – 300 zł. To jest wersja, którą na pewno bardzo intensywnie bawiło się jakieś dziecko, wyrobiona nieco w stawach, ze skróconymi na górze włosami (aaaaa!!!!), z pomalowanym trochę ustami (chyba lakier do paznokci), w końcu: bez butów, oryginalnych kolczyków, pierścionka i oczywiście naszyjnika…ale za to w oryginalnej swojej sukni 🙂 I tak cud, że w ogóle ją znalazłam, bo poza bardzo błękitnymi oczami, niczym się nie wyróżnia spośród innych Barbie, więc poszukiwania były żmudne. Podczas intensywnej lektury na temat różnicy w błękitach oka tych lalek okazało się,  że są dwa rodzaje Dream Dance: z intensywnym makijażem oka produkowana w Meksyku i z delikatniejszym z Malezji. Poza makijażem nie różniły się niczym. Ja kupiłam wersję malezyjską, którą chyba można było kupić w naszych Pewexach, bo ilekroć przedstawiacie we wpisach swoje z dzieciństwa Dance Magic Barbie, to są wersje z Malezji. Poniżej porównanie obu lalek z pudełek (zdjęcia z netu). Z lewej strony Barbie z Meksyku z wyraźniejszymi brwiami, niebieskim cieniem sięgającym łuków brwiowych i pastelowymi ustami. A z prawej – delikatniejsze brwi, niebieskiego cienia też brak i usta są bardziej różowe.

porownanie-dream-dance

Poza tym, lalka produkowana na rynek europejski nosiła nazwę Dream Dance, a na pozostałe: Dance Magic, co mnie już wcale nie dziwi 🙂

Początkowo myślałam że włosy, uczesane na prosto przez osobę od której kupiłam lalkę, po wymoczeniu odzyskają swój naturalny skręt. Ku mojemu zdziwieniu lalka miała włosy proste jak druty. Przejrzałam różne jej zdjęcia w necie myśląc, że może były różne wersje włosów Dream  Dance, ale nie – wszystkie miały lekkie fale. Nie mam pojęcia dlaczego moja ma proste włosy a cała reszta nie 😉 trudno. Fale postanowiłam odzyskać nawijając włosy na papiloty.

Obraz 013

Kolczyki, które widać na zdjęciu pochodzą od Steffi Love, a właściwie z zestawu biżuterii i butów dla tej lalki (lata 90-te). Sama naszukałam się po necie myśląc, że to kolczyki od któreś Barbie, ale z pomocą przyszła ArrianeAvenge (dzięki raz jeszcze :)) z flickr’a i sprawa się wyjaśniła. Co do włosów…papiloty nadały tylko objętość, niestety nie fale albo loki. Skrócony przód widać i zastanawiam się czy trochę nie wyskubać jej tych włosów. W każdym razie nie jest tragicznie, bo włoski były w stanie bardzo dobrym, nie zmechacone, więc po ułożeniu wyglądają całkiem nieźle.

Obraz 010

Suknia. Wieść z pudełka niosła 😉 że Barbie Dance Magic mogła być: baleriną, tancerką coś w rodzaju flamenco lub tango lub po prostu iść na wielki bal w wielkiej sukni. Nie pasuje mi tylko jeden szczegół – kiedy lalka jest tylko w krótkiej sukience baletnicy widać jej hmm…jakby to ująć… tyłek 😉 to znaczy sukienka jest prześwitująca. Orientujecie się, czy w oryginale były pod sukienką jakieś majtki?? Mattel zawsze dbał o szczegóły stroju swoich lalek, więc jakoś nie wierzę, że zostawili takie niedopatrzenie 🙂 Bardzo lubię stroje Mattela z lat 90-tych z wstawkami z laserowej eko-skórki. Są takie charakterystyczne 🙂 Poniżej wersja balowa:

Obraz 004

Obraz 006

I wersja baletnicy, albo raczej koktajlowa 😉 bo puent również nie posiadam do tej lalki (dostała białe szpilki):

Obraz 007

Mam już wszystkie trzy laleczki, które bardzo chciałam zebrać do kompletu: Superstar 1988, Dance Magic 1989 i Costume Ball 1990. O tej ostatniej był już wpis, a o pierwszej będzie niebawem, choć stoi na półce już bardzo długo. Na koniec jeszcze jedna fotka najnowszego nabytku…

Obraz 009

…i zbiorowe zdjęcia moich trzech księżniczek!!

Obraz 048 Obraz 046

Barbie, Tawny i Liwia

Mysieńka miała niedawno imieniny. Uzbierawszy fundusze prezentowe oznajmiła mi pewnego ranka, że chce zakupić sobie „monsterkę”. Zamurowało mnie, bo Dziecko zawsze deklarowało, że boi się tych lalek a tu proszę – taka forma walki z fobią 😉 Musiałam dyplomatycznie wybić jej z głowy ten pomyśl, bo uważam, że to nie są lalki do zabawy dla czteroletnich dzieci i jednocześnie musiało być to coś więcej niż zwykła Barbie…i wypaliłam z pomysłem żeby kupić konia i lalkę 🙂 Padło na zestaw „Barbie i Tawny chodzą razem” – ponieważ koń jest na baterie i chodzi. Mamy w domu karetę z lat 90-tych do Barbie i brakowało nam konia, więc pomysł w sam raz! Koń super – wykonanie jest porządne, tylko grzywa mogłaby być bardziej gęsta, ale reszta naprawdę jest perfekcyjna. Co do Barbie…oczywiście miałyśmy pecha…WSZYSTKIE lalki na półce barbiowej były ładniejsze od tej 😉 ale cóż – zestaw to zestaw 🙂 Poniżej wyraz szczęścia na twarzy Dziecka: bezcenny 🙂

Previous Older Entries

%d blogerów lubi to: