Na dobry początek…

Kiedy kilka miesięcy temu zaczęłam czytać blogi poświęcone starym lalkom – typu Fleur i Barbie – natykałam się często na tę samą historię. Czytając je, miałam wrażenie, że czytam część swojego życiorysu, ponieważ doskonale wiedziałam co czuły polskie dziewczynki w latach 80-tych.

Moje największe dziecięce marzenie…wyraźnie (mimo upływu wieeeeelu lat 😉 ) pamiętam ten moment, kiedy się spełniło. 1 czerwca 1984 roku – rano. Budzę się, a przede mną fotel (który mama przysunęła przed kanapę w nocy kiedy spałam) i na nim: Fleur Bermuda i 5 ubranek. Z wrażenia nie mogłam się poruszyć. Leżałam wiec tak jakąś chwilę i patrzyłam z niedowierzaniem, po chwili dopiero odważyłam się dotknąć tego cudu ;))

Przez lata szyłam jej ubranka, w międzyczasie przybyły jeszcze dwie Barbie (Western Fun zwana u nas Suncharm i Ice Capades), Diana i 3 małe Pamela Love. Po czym, będąc już zbyt dużą na przebieranki i szycie dla lalek (tak mi się wtedy wydawało) – spakowałam całą menażerię i zaniosłam do piwnicy.

Niedawno sama doczekałam się córki i kiedy skończyła 3 latka, postanowiłam dać jej moje lalki do zabawy. Niestety okazało się, że lalki zginęły z piwnicy. Czułam ogromną złość, że ktoś podniósł rękę na moją własność, ale niestety (zgłaszanie takiej kradzieży na policję mogłoby być odebrane jako objaw choroby psychicznej ;))) nic zrobić nie mogłam poza próbą odkupienia lalek.

Na pierwszy ogień poszła Fleur Bermuda, bo na niej zależało mi najbardziej. Żeby pokazać córce jaka to była wspaniała lalka, piękna i niepowtarzalna. Tak się rozpędziłam 😉 że przy okazji trafiły do mnie 2 inne Fleur – Ballerina, którą zawsze chciałam mieć i Fleur Basic. Z zakupu tej ostatniej wyjątkowo się cieszę, bo ona jest naprawdę stara 😉 i nigdy bym nie przypuszczała, że zostanę właścicielką aż trzech lalek Fleur. Oczywiście lalki przeszły gruntowne Spa, po którym okazało się, że moja Fleur Bermuda to prawie nówka sztuka, włosy w super stanie. Zaskoczona byłam też stanem Fleur Basic, bo jak na rocznik ’78 lub ’79 była idealna. Widać, że większość swojego życia przeleżała gdzieś na strychu lub w piwnicy (sądząc po zapachu – obstawiam piwnicę ;)) Najbardziej wyeksploatowana była Ballerina – włoski musiałam lekko podciąć, żeby pozbyć się kołtunów i ciałko też ma lekko wyrobione, kiedy ustawiam ją prosto do zdjęcia, zawsze lekko się zgina w biodrach – widać nie przepada za sesjami przed obiektywem. Poniżej na zdjęciach moje laleczki w różnych oryginalnych ubrankach. Część była w mojej kolekcji a część kupiłam razem z lalkami.

Oto moja ukochana Fleur Bermuda i Ballerina. A poniżej Basic…

…w swoim żywiole – pozuje niczym rasowa fotomodelka (na nic się zdały lata spędzone w piwnicy – prawdziwy charakter zawsze wyjdzie, hihi)

Musicie wybaczyć żółtawe zabarwienie fotek, ale to były pierwsze fotki moich laleczek, zanim pokombinowałam trochę  z ustawieniem światła w aparacie.

Jak napisałam na początku – dopiero kilka miesięcy temu zaczęłam poszukiwania moich lalek, ustalenia z jakich serii pochodziły, itd., ale muszę przyznać że poszukiwania mnie wciągnęły…im dłużej patrzę na buzie Fleur i starych Barbie tym większe skrzydła mi rosną. Już wiem….to się chyba nazywa pasja  🙂 i wiem jeszcze, że nie mija z wiekiem… a to dopiero początek…:)

serdecznie pozdrawiam

madmadzia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: